wtorek, 23 kwietnia 2013
poniedziałek, 8 kwietnia 2013
Rozdział 20
Ktoś mnie szturchał. Otworzyłam oczy i ujrzałam Liama.
-Już jesteśmy na miejscu.- wyszłam z samochodu za Liamem i rozglądnęłam się po okolicy. Cisza,
spokój, jak cudownie. Usłyszałam krzyki chłopaków, którzy kłócili się o pokoje. Dobra, cofam te słowa. Głośno i …. energicznie. Innego słowa nie mogę użyć, bo mi żadne do głowy nie przychodzi. Weszłam do domu, w którym mieliśmy nocować, i usiadłam na kanapie. Byłam strasznie zmęczona, ale nie wiem czym. Wszyscy dosiedli się do mnie, Dan i Eleanor tez.
-Są cztery pokoje, trzy 2-osobowe i jeden 3-osobowe. Niall Holly, ja z Dan, Louis z Elen i Ell z Hazzą i Zaynem.- ogłosił Liam. Wszyscy uradowani skierowali się do swoich pokoi. Weszłam do wspólnego pokoju z chłopakami i od razu rzuciłam się na łóżko. Po minucie, spałam jak kamień.
„Oczami Zayna”
Ellie już spała. Ściągnąłem jej trampki i przykryłem kocem. Poszedłem do łazienki wziąć szybki prysznic. Gdy wróciłem Hazza leżał na łóżku. Wskoczyłem pod kołdrę i patrzyłem się dobre parę minut w sufit.
-Nadal kochasz Ell?- niespodziewanie zapytał Harry. Pokiwałem głową i popatrzyłem na śpiącą dziewczynę.- To dlaczego chodzisz z Khole i nie walczysz o Ellie? Khole przecież ciągle cię wykorzystuje. „Pożycza” od ciebie kasę, wyciąga na zakupy. Ona tylko leci na sławę i kasę.
-Jutro przyjedzie to z nią zerwę. A Ellie ciągle spotyka się z tym Tedem.- głośno westchnąłem.
-Bo mu na niej zależy to się spotykają. A ty co robisz? Zaproś ją do kina czy coś. Tylko siedzisz w domu i użalasz się nad sobą. Co będzie jeżeli za kilka dni przyjdzie Ellie do naszego domu i powie, że chodzi z Tedem?
-Wiem, jutro ją zaproszę na spacer albo do kina. Dzięki Harry.- uśmiechnąłem się do niego i odpłynąłem w krainę snu.
W środku nocy ktoś mnie zaczął szturchać. Otworzyłem leniwie oczy i zobaczyłem Ellie.
-Miałam dziwny koszmar i nie mogę spać. Mogę z tobą spać? Harry zajmuję całe łóżko, więc obudziłam ciebie.- uśmiechnęła się lekko. Podniosłem kołdrę i dziewczyna wskoczyła szybko do łóżka. Zamknąłem oczy i przytuliłem się do jej pleców.
„Oczami Ellie”
Obudziły mnie krzyki i śmiechy prawdopodobnie z kuchni. Nie otwierając nawet oczu, przekręciłam się na drugi bok.
-Cześć kochaniutka. Zrobiłem babci pyszne śniadanko.- usłyszałam piskliwy głos Lou. Natychmiastowo otworzyłam oczy przestraszona. Ze strachu spadłam z łóżka, co wywołało głośny śmiech pana marchewki. Do pokoju wszedł Harry z Zaynem.
-Zabiję cię Tomlinson.- warknęłam, podnosząc się z podłogi. Wziełam do ręki dużą poduszkę i wycelowałam w Lou. Biedny pasiasty aż spadł z łóżka na pojemnik żelu do włosów. Głośno zajęczał z bólu, a cała reszta wybuchneła śmiechem. Z triumfalnym uśmiechem wyszłam z pokoju. Usłyszałam tylko jęk Lou „jeszcze zobaczymy na co cię stać”. Wziełam szybki prysznic, przebrałam się i pomalowałam usta malinowym błyszczykiem. W kuchni siedzieli już wszyscy i jedli naleśniki, które przyrządziła Holly. Usiadłam obok Danielle, podsunęłam sobie talerz z jedzeniem i delektowałam.
-Pyszneee.- pochwaliłam przyjaciółkę. Nic nie odpowiedziała tylko szeroko się uśmiechnęła. Po skończonym posiłku, z dziewczynami umyłyśmy talerze i posprzątałyśmy.
-No to idziemy nad jeziorko trochę się poopalać. Chodzcie się przebrać.- ponagliła nas Eleanor. Wbiegłam do pokoju, z walizki wygrzebałam strój i poszłam się przebrać łazienki. Włosy związałam w kok, założyłam na nos okulary przeciwsłoneczne i wyszłam na dwór. Dołączyła do mnie najpierw Holly, pozniej Elen i Dan. Poszłyśmy małą dróżką, prowadzącą nad jezioro. Okazało się, że chłopaki też wpadli na taki sam pomysł co my. Wszyscy w kąpielówkach wylegiwali się na kocach. Holly usiadła obok Nialla, Danielle obok Liama, a Elenour obok Lou. Rozglądnełam się i zobaczyłam machającego ręką do mnie Hazzę. Stał na molu i radosny skakał jak małe dziecko. Podeszłam do niego i zaśmiałam się.
-Czego stoisz tu tak samotny?- spytałam, uśmiechając się.
-Teraz już nie sanotnie.- odpowiedział, szczerząc się jak głupi do sera. Nawet nie zauważyłam jak podszedł do mnie, objął mnie mocno w tali i wskoczył razem ze mną do wody. Wypłynełam na powierzchnie, złapałam oddech i odgarnełam włosy.
-Zabiję cię Loczek.- warknełam. Chłopak nawet się tym nie przejął. Podpłynełam do niego i spróbowałam go podtopić.
-Już jesteśmy na miejscu.- wyszłam z samochodu za Liamem i rozglądnęłam się po okolicy. Cisza,
spokój, jak cudownie. Usłyszałam krzyki chłopaków, którzy kłócili się o pokoje. Dobra, cofam te słowa. Głośno i …. energicznie. Innego słowa nie mogę użyć, bo mi żadne do głowy nie przychodzi. Weszłam do domu, w którym mieliśmy nocować, i usiadłam na kanapie. Byłam strasznie zmęczona, ale nie wiem czym. Wszyscy dosiedli się do mnie, Dan i Eleanor tez.
-Są cztery pokoje, trzy 2-osobowe i jeden 3-osobowe. Niall Holly, ja z Dan, Louis z Elen i Ell z Hazzą i Zaynem.- ogłosił Liam. Wszyscy uradowani skierowali się do swoich pokoi. Weszłam do wspólnego pokoju z chłopakami i od razu rzuciłam się na łóżko. Po minucie, spałam jak kamień.
„Oczami Zayna”
Ellie już spała. Ściągnąłem jej trampki i przykryłem kocem. Poszedłem do łazienki wziąć szybki prysznic. Gdy wróciłem Hazza leżał na łóżku. Wskoczyłem pod kołdrę i patrzyłem się dobre parę minut w sufit.
-Nadal kochasz Ell?- niespodziewanie zapytał Harry. Pokiwałem głową i popatrzyłem na śpiącą dziewczynę.- To dlaczego chodzisz z Khole i nie walczysz o Ellie? Khole przecież ciągle cię wykorzystuje. „Pożycza” od ciebie kasę, wyciąga na zakupy. Ona tylko leci na sławę i kasę.
-Jutro przyjedzie to z nią zerwę. A Ellie ciągle spotyka się z tym Tedem.- głośno westchnąłem.
-Bo mu na niej zależy to się spotykają. A ty co robisz? Zaproś ją do kina czy coś. Tylko siedzisz w domu i użalasz się nad sobą. Co będzie jeżeli za kilka dni przyjdzie Ellie do naszego domu i powie, że chodzi z Tedem?
-Wiem, jutro ją zaproszę na spacer albo do kina. Dzięki Harry.- uśmiechnąłem się do niego i odpłynąłem w krainę snu.
W środku nocy ktoś mnie zaczął szturchać. Otworzyłem leniwie oczy i zobaczyłem Ellie.
-Miałam dziwny koszmar i nie mogę spać. Mogę z tobą spać? Harry zajmuję całe łóżko, więc obudziłam ciebie.- uśmiechnęła się lekko. Podniosłem kołdrę i dziewczyna wskoczyła szybko do łóżka. Zamknąłem oczy i przytuliłem się do jej pleców.
„Oczami Ellie”
Obudziły mnie krzyki i śmiechy prawdopodobnie z kuchni. Nie otwierając nawet oczu, przekręciłam się na drugi bok.
-Cześć kochaniutka. Zrobiłem babci pyszne śniadanko.- usłyszałam piskliwy głos Lou. Natychmiastowo otworzyłam oczy przestraszona. Ze strachu spadłam z łóżka, co wywołało głośny śmiech pana marchewki. Do pokoju wszedł Harry z Zaynem.
-Zabiję cię Tomlinson.- warknęłam, podnosząc się z podłogi. Wziełam do ręki dużą poduszkę i wycelowałam w Lou. Biedny pasiasty aż spadł z łóżka na pojemnik żelu do włosów. Głośno zajęczał z bólu, a cała reszta wybuchneła śmiechem. Z triumfalnym uśmiechem wyszłam z pokoju. Usłyszałam tylko jęk Lou „jeszcze zobaczymy na co cię stać”. Wziełam szybki prysznic, przebrałam się i pomalowałam usta malinowym błyszczykiem. W kuchni siedzieli już wszyscy i jedli naleśniki, które przyrządziła Holly. Usiadłam obok Danielle, podsunęłam sobie talerz z jedzeniem i delektowałam.
-Pyszneee.- pochwaliłam przyjaciółkę. Nic nie odpowiedziała tylko szeroko się uśmiechnęła. Po skończonym posiłku, z dziewczynami umyłyśmy talerze i posprzątałyśmy.
-No to idziemy nad jeziorko trochę się poopalać. Chodzcie się przebrać.- ponagliła nas Eleanor. Wbiegłam do pokoju, z walizki wygrzebałam strój i poszłam się przebrać łazienki. Włosy związałam w kok, założyłam na nos okulary przeciwsłoneczne i wyszłam na dwór. Dołączyła do mnie najpierw Holly, pozniej Elen i Dan. Poszłyśmy małą dróżką, prowadzącą nad jezioro. Okazało się, że chłopaki też wpadli na taki sam pomysł co my. Wszyscy w kąpielówkach wylegiwali się na kocach. Holly usiadła obok Nialla, Danielle obok Liama, a Elenour obok Lou. Rozglądnełam się i zobaczyłam machającego ręką do mnie Hazzę. Stał na molu i radosny skakał jak małe dziecko. Podeszłam do niego i zaśmiałam się.
-Czego stoisz tu tak samotny?- spytałam, uśmiechając się.
-Teraz już nie sanotnie.- odpowiedział, szczerząc się jak głupi do sera. Nawet nie zauważyłam jak podszedł do mnie, objął mnie mocno w tali i wskoczył razem ze mną do wody. Wypłynełam na powierzchnie, złapałam oddech i odgarnełam włosy.
-Zabiję cię Loczek.- warknełam. Chłopak nawet się tym nie przejął. Podpłynełam do niego i spróbowałam go podtopić.
poniedziałek, 1 kwietnia 2013
Rozdział 19
Następnego dnia obudziłam się w moim pokoju. Jeśli dobrze pamiętam to wczoraj zasnełam na kanapie.
Przekręciłam się na drugi bok i ujrzałam Zayna. Otworzyłam usta i już miałam się go zapytać co tu robię,
ale mnie uprzedził.
-Wczoraj wierciłaś się na kanapie, więc wziąłem cię na ręce i tu przyniosłem. I tak zmieniając temat,
to masz bardzo wygodne łóżko.- powiedział.
-Wiem, bo moje.- wstałam z uśmiechem i skierowałam się do łazienki. Wzięłam szybki prysznic, ubrałam się i lekko pomalowałam. Wychodząc z łazienki, zobaczyłam Malika na balkonie. Zapewne palił. Z chęcią zapaliłabym z nim, ale postanowiłam rzucić palenie. Może mi się uda. Zbiegłam po schodach do kuchni. Przywitałam się ze wszystkimi. Mama smażyła naleśniki, Niall z Holly jedli już chyba 8 porcję, a tata pewnie w pracy. Usiadłam obok blondynki i konsumowałam naleśnika z nutellą. Po kilku minutach do kuchni wparował Zayn. Z blatu wziął kubek herbaty, którą przygotowała moja mama, i usiadł obok mnie.
-Jak tam gołąbki po upojnej nocy?- zapytał, śmiejąc się Niall. Walnełam go w głowę i powróciłam do jedzenia.
-Wspaniale.- odpowiedział mulat, głupkowato się uśmiechając. Spojrzałam na niego groźnie.
-Nie zapominaj, że masz dziewczynę.- rzekłam do Zayna. Moja mama wyszła z kuchni, klepiąc mnie po ramieniu, uśmiechając się do mnie dziwnie. Chyba mu nie uwierzyła? Jesteśmy tylko przyjaciółmi, a Malik ma dziewczynę. Nie mam zamiaru mieć wymyślonego romansu z Zaynem.
-Co dzisiaj robimy?- spytałam, zmieniając temat.
-Możemy iść do zoo.- rzucił Niall.
-Byliśmy ostatnio. Ja bym pojechała na jakieś wakacje.
-Świetny pomysł, pakować się i jedziemy już dzisiaj.- usłyszałam za sobą głos Lou. Odwróciłam się i moim oczom ukazała się cała banda. Przywitałam się z nimi.
-Jestem za wakacjami. Pojedziemy nad jezioro w spokojne miejsce.- powiedział Liam, reszta mu przytaknęła.
-Dobra, to idę się spytać mamy.- zerwałam się i pobiegłam do sypialni rodziców. Moja mama siedziała przed lusterkiem i próbowała założyć kolczyka.-Mamuuuuś, bo mam taką sprawe. Mogę jechać z chłopakami i ich dziewczynami nad jezioro. Wrócimy za kilka dni. Proszę.- zrobiłam minę a’la kot ze Shreka.
-Czy ja wiem? A jeśli ci się coś stanie?- odparła. Nagle w drzwiach pojawili się chłopcy i podeszli do nas.
-My ją będziemy pilnowac. Nie musi się pani o nią martwić, będzie w dobrych rękach.- rzekł Liam. Czy oni przypadkiem nie podsłuchiwali?
-No dobrze, ale macie na siebie uważać. Muszę iść do pracy, bo się spóźnię. Weźcie trochę jedzenia z piwnicy. Ell masz dzwonić do mnie każdego dnia.- powiedziała, przytuliła mnie mocno i wyszła.
-No to jedziemy, ruszać się!- krzyknęłam na cały dom. Chłopaki wyszli z domu jak torpeda, żeby się spakować. Eleanorr i Dan pojechały taksówka do swoich mieszkań i ustaliliśmy, że przyjadą od razu na miejsce. Po spakowaniu
ciuchów, weszłam do piwnicy i zapakowałam trochę jedzenia w plastikowe pudełka. Potem dołączyli do mnie chłopaki i pomogli mi. Po zapakowaniu wszystkich walizek i innych rzeczy w 8-osobym busie, zamknęłam drzwi do domu i zajęliśmy miejsca w samochodzie. Kierowcą został Lou, Liam siedział obok niego, ja w środku obok Hazzy i Malika, a z tyłu głodomorki.
-Louis włącz radio.- rozkazał Loczek. Posłusznie zrobił to co chłopak mu kazał i skupił się na drodzę. W radiu usłyszeliśmy pierwsze nuty piosenki Inny-Sun is up. Liam pod głosił i zaczęliśmy tańczyć. Czyli wywijać rekami, drzeć się i wystawiać język. Niechcący nawet walnełam ręką Harrego, ale chyba nie poczuł. Po skończonej piosence, opadliśmy zmęczeni na fotele i zasnęliśmy.
Przekręciłam się na drugi bok i ujrzałam Zayna. Otworzyłam usta i już miałam się go zapytać co tu robię,
ale mnie uprzedził.
-Wczoraj wierciłaś się na kanapie, więc wziąłem cię na ręce i tu przyniosłem. I tak zmieniając temat,
to masz bardzo wygodne łóżko.- powiedział.
-Wiem, bo moje.- wstałam z uśmiechem i skierowałam się do łazienki. Wzięłam szybki prysznic, ubrałam się i lekko pomalowałam. Wychodząc z łazienki, zobaczyłam Malika na balkonie. Zapewne palił. Z chęcią zapaliłabym z nim, ale postanowiłam rzucić palenie. Może mi się uda. Zbiegłam po schodach do kuchni. Przywitałam się ze wszystkimi. Mama smażyła naleśniki, Niall z Holly jedli już chyba 8 porcję, a tata pewnie w pracy. Usiadłam obok blondynki i konsumowałam naleśnika z nutellą. Po kilku minutach do kuchni wparował Zayn. Z blatu wziął kubek herbaty, którą przygotowała moja mama, i usiadł obok mnie.
-Jak tam gołąbki po upojnej nocy?- zapytał, śmiejąc się Niall. Walnełam go w głowę i powróciłam do jedzenia.
-Wspaniale.- odpowiedział mulat, głupkowato się uśmiechając. Spojrzałam na niego groźnie.
-Nie zapominaj, że masz dziewczynę.- rzekłam do Zayna. Moja mama wyszła z kuchni, klepiąc mnie po ramieniu, uśmiechając się do mnie dziwnie. Chyba mu nie uwierzyła? Jesteśmy tylko przyjaciółmi, a Malik ma dziewczynę. Nie mam zamiaru mieć wymyślonego romansu z Zaynem.
-Co dzisiaj robimy?- spytałam, zmieniając temat.
-Możemy iść do zoo.- rzucił Niall.
-Byliśmy ostatnio. Ja bym pojechała na jakieś wakacje.
-Świetny pomysł, pakować się i jedziemy już dzisiaj.- usłyszałam za sobą głos Lou. Odwróciłam się i moim oczom ukazała się cała banda. Przywitałam się z nimi.
-Jestem za wakacjami. Pojedziemy nad jezioro w spokojne miejsce.- powiedział Liam, reszta mu przytaknęła.
-Dobra, to idę się spytać mamy.- zerwałam się i pobiegłam do sypialni rodziców. Moja mama siedziała przed lusterkiem i próbowała założyć kolczyka.-Mamuuuuś, bo mam taką sprawe. Mogę jechać z chłopakami i ich dziewczynami nad jezioro. Wrócimy za kilka dni. Proszę.- zrobiłam minę a’la kot ze Shreka.
-Czy ja wiem? A jeśli ci się coś stanie?- odparła. Nagle w drzwiach pojawili się chłopcy i podeszli do nas.
-My ją będziemy pilnowac. Nie musi się pani o nią martwić, będzie w dobrych rękach.- rzekł Liam. Czy oni przypadkiem nie podsłuchiwali?
-No dobrze, ale macie na siebie uważać. Muszę iść do pracy, bo się spóźnię. Weźcie trochę jedzenia z piwnicy. Ell masz dzwonić do mnie każdego dnia.- powiedziała, przytuliła mnie mocno i wyszła.
-No to jedziemy, ruszać się!- krzyknęłam na cały dom. Chłopaki wyszli z domu jak torpeda, żeby się spakować. Eleanorr i Dan pojechały taksówka do swoich mieszkań i ustaliliśmy, że przyjadą od razu na miejsce. Po spakowaniu
ciuchów, weszłam do piwnicy i zapakowałam trochę jedzenia w plastikowe pudełka. Potem dołączyli do mnie chłopaki i pomogli mi. Po zapakowaniu wszystkich walizek i innych rzeczy w 8-osobym busie, zamknęłam drzwi do domu i zajęliśmy miejsca w samochodzie. Kierowcą został Lou, Liam siedział obok niego, ja w środku obok Hazzy i Malika, a z tyłu głodomorki.
-Louis włącz radio.- rozkazał Loczek. Posłusznie zrobił to co chłopak mu kazał i skupił się na drodzę. W radiu usłyszeliśmy pierwsze nuty piosenki Inny-Sun is up. Liam pod głosił i zaczęliśmy tańczyć. Czyli wywijać rekami, drzeć się i wystawiać język. Niechcący nawet walnełam ręką Harrego, ale chyba nie poczuł. Po skończonej piosence, opadliśmy zmęczeni na fotele i zasnęliśmy.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)