poniedziałek, 1 kwietnia 2013

Rozdział 19

Następnego dnia obudziłam się w moim pokoju. Jeśli dobrze pamiętam to wczoraj zasnełam na kanapie.
Przekręciłam się na drugi bok i ujrzałam Zayna. Otworzyłam usta i już miałam się go zapytać co tu robię,
ale mnie uprzedził.
-Wczoraj wierciłaś się na kanapie, więc wziąłem cię na ręce i tu przyniosłem. I tak zmieniając temat,
to masz bardzo wygodne łóżko.- powiedział.
-Wiem, bo moje.- wstałam z uśmiechem i skierowałam się do łazienki. Wzięłam szybki prysznic, ubrałam się i lekko pomalowałam. Wychodząc z łazienki, zobaczyłam Malika na balkonie. Zapewne palił. Z chęcią zapaliłabym z nim, ale postanowiłam rzucić palenie. Może mi się uda. Zbiegłam po schodach do kuchni. Przywitałam się ze wszystkimi. Mama smażyła naleśniki, Niall z Holly jedli już chyba 8 porcję, a tata pewnie w pracy. Usiadłam obok blondynki i konsumowałam naleśnika z nutellą. Po kilku minutach do kuchni wparował Zayn. Z blatu wziął kubek herbaty, którą przygotowała moja mama, i usiadł obok mnie.
-Jak tam gołąbki po upojnej nocy?- zapytał, śmiejąc się Niall. Walnełam go w głowę i powróciłam do jedzenia.
-Wspaniale.- odpowiedział mulat, głupkowato się uśmiechając. Spojrzałam na niego groźnie.
-Nie zapominaj, że masz dziewczynę.- rzekłam do Zayna. Moja mama wyszła z kuchni, klepiąc mnie po ramieniu, uśmiechając się do mnie dziwnie. Chyba mu nie uwierzyła? Jesteśmy tylko przyjaciółmi, a Malik ma dziewczynę. Nie mam zamiaru mieć wymyślonego romansu z Zaynem.
-Co dzisiaj robimy?- spytałam, zmieniając temat.
-Możemy iść do zoo.- rzucił Niall.
-Byliśmy ostatnio. Ja bym pojechała na jakieś wakacje.
-Świetny pomysł, pakować się i jedziemy już dzisiaj.- usłyszałam za sobą głos Lou. Odwróciłam się i moim oczom ukazała się cała banda. Przywitałam się z nimi.
-Jestem za wakacjami. Pojedziemy nad jezioro w spokojne miejsce.- powiedział Liam, reszta mu przytaknęła.
-Dobra, to idę się spytać mamy.- zerwałam się i pobiegłam do sypialni rodziców. Moja mama siedziała przed lusterkiem i próbowała założyć kolczyka.-Mamuuuuś, bo mam taką sprawe. Mogę jechać z chłopakami i ich dziewczynami nad jezioro. Wrócimy za kilka dni. Proszę.- zrobiłam minę a’la kot ze Shreka.
-Czy ja wiem? A jeśli ci się coś stanie?- odparła. Nagle w drzwiach pojawili się chłopcy i podeszli do nas.
-My ją będziemy pilnowac. Nie musi się pani o nią martwić, będzie w dobrych rękach.- rzekł Liam. Czy oni przypadkiem nie podsłuchiwali?
-No dobrze, ale macie na siebie uważać. Muszę iść do pracy, bo się spóźnię. Weźcie trochę jedzenia z piwnicy. Ell masz dzwonić do mnie każdego dnia.- powiedziała, przytuliła mnie mocno i wyszła.
-No to jedziemy, ruszać się!- krzyknęłam na cały dom. Chłopaki wyszli z domu jak torpeda, żeby się spakować. Eleanorr i Dan pojechały taksówka do swoich mieszkań i ustaliliśmy, że przyjadą od razu na miejsce. Po spakowaniu
ciuchów, weszłam do piwnicy i zapakowałam trochę jedzenia w plastikowe pudełka. Potem dołączyli do mnie chłopaki i pomogli mi. Po zapakowaniu wszystkich walizek i innych rzeczy w 8-osobym busie, zamknęłam drzwi do domu i zajęliśmy miejsca w samochodzie. Kierowcą został Lou, Liam siedział obok niego, ja w środku obok Hazzy i Malika, a z tyłu głodomorki.
-Louis włącz radio.- rozkazał Loczek. Posłusznie zrobił to co chłopak mu kazał i skupił się na drodzę. W radiu usłyszeliśmy pierwsze nuty piosenki Inny-Sun is up. Liam pod głosił i zaczęliśmy tańczyć. Czyli wywijać rekami, drzeć się i wystawiać język. Niechcący nawet walnełam ręką Harrego, ale chyba nie poczuł. Po skończonej piosence, opadliśmy zmęczeni na fotele i zasnęliśmy.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz