poniedziałek, 8 kwietnia 2013

Rozdział 20

Ktoś mnie szturchał. Otworzyłam oczy i ujrzałam Liama.
-Już jesteśmy na miejscu.- wyszłam z samochodu za Liamem i rozglądnęłam się po okolicy. Cisza,
spokój, jak cudownie. Usłyszałam krzyki chłopaków, którzy kłócili się o pokoje. Dobra, cofam te słowa. Głośno i …. energicznie. Innego słowa nie mogę użyć, bo mi żadne do głowy nie przychodzi. Weszłam do domu, w którym mieliśmy nocować, i usiadłam na kanapie. Byłam strasznie zmęczona, ale nie wiem czym. Wszyscy dosiedli się do mnie, Dan i Eleanor tez.
-Są cztery pokoje, trzy 2-osobowe i jeden 3-osobowe. Niall Holly, ja z Dan, Louis z Elen i Ell z Hazzą i Zaynem.- ogłosił Liam. Wszyscy uradowani skierowali się do swoich pokoi. Weszłam do wspólnego pokoju z chłopakami i od razu rzuciłam się na łóżko. Po minucie, spałam jak kamień.
„Oczami Zayna”
Ellie już spała. Ściągnąłem jej trampki i przykryłem kocem. Poszedłem do łazienki wziąć szybki prysznic. Gdy wróciłem Hazza leżał na łóżku. Wskoczyłem pod kołdrę i patrzyłem się dobre parę minut w sufit.
-Nadal kochasz Ell?- niespodziewanie zapytał Harry. Pokiwałem głową i popatrzyłem na śpiącą dziewczynę.- To dlaczego chodzisz z Khole i nie walczysz o Ellie? Khole przecież ciągle cię wykorzystuje. „Pożycza” od ciebie kasę, wyciąga na zakupy. Ona tylko leci na sławę i kasę.
-Jutro przyjedzie to z nią zerwę. A Ellie ciągle spotyka się z tym Tedem.- głośno westchnąłem.
-Bo mu na niej zależy to się spotykają. A ty co robisz? Zaproś ją do kina czy coś. Tylko siedzisz w domu i użalasz się nad sobą. Co będzie jeżeli za kilka dni przyjdzie Ellie do naszego domu i powie, że chodzi z Tedem?
-Wiem, jutro ją zaproszę na spacer albo do kina. Dzięki Harry.- uśmiechnąłem się do niego i odpłynąłem w krainę snu.
W środku nocy ktoś mnie zaczął szturchać. Otworzyłem leniwie oczy i zobaczyłem Ellie.
-Miałam dziwny koszmar i nie mogę spać. Mogę z tobą spać? Harry zajmuję całe łóżko, więc obudziłam ciebie.- uśmiechnęła się lekko. Podniosłem kołdrę i dziewczyna wskoczyła szybko do łóżka. Zamknąłem oczy i przytuliłem się do jej pleców.
„Oczami Ellie”
Obudziły mnie krzyki i śmiechy prawdopodobnie z kuchni. Nie otwierając nawet oczu, przekręciłam się na drugi bok.
-Cześć kochaniutka. Zrobiłem babci pyszne śniadanko.- usłyszałam piskliwy głos Lou. Natychmiastowo otworzyłam oczy przestraszona. Ze strachu spadłam z łóżka, co wywołało głośny śmiech pana marchewki. Do pokoju wszedł Harry z Zaynem.
-Zabiję cię Tomlinson.- warknęłam, podnosząc się z podłogi. Wziełam do ręki dużą poduszkę i wycelowałam w Lou. Biedny pasiasty aż spadł z łóżka na pojemnik żelu do włosów. Głośno zajęczał z bólu, a cała reszta wybuchneła śmiechem. Z triumfalnym uśmiechem wyszłam z pokoju. Usłyszałam tylko jęk Lou „jeszcze zobaczymy na co cię stać”. Wziełam szybki prysznic, przebrałam się i pomalowałam usta malinowym błyszczykiem. W kuchni siedzieli już wszyscy i jedli naleśniki, które przyrządziła Holly. Usiadłam obok Danielle, podsunęłam sobie talerz z jedzeniem i delektowałam.
-Pyszneee.- pochwaliłam przyjaciółkę. Nic nie odpowiedziała tylko szeroko się uśmiechnęła. Po skończonym posiłku, z dziewczynami umyłyśmy talerze i posprzątałyśmy.
-No to idziemy nad jeziorko trochę się poopalać. Chodzcie się przebrać.- ponagliła nas Eleanor. Wbiegłam do pokoju, z walizki wygrzebałam strój i poszłam się przebrać łazienki. Włosy związałam w kok, założyłam na nos okulary przeciwsłoneczne i wyszłam na dwór. Dołączyła do mnie najpierw Holly, pozniej Elen i Dan. Poszłyśmy małą dróżką, prowadzącą nad jezioro. Okazało się, że chłopaki też wpadli na taki sam pomysł co my. Wszyscy w kąpielówkach wylegiwali się na kocach. Holly usiadła obok Nialla, Danielle obok Liama, a Elenour obok Lou. Rozglądnełam się i zobaczyłam machającego ręką do mnie Hazzę. Stał na molu i radosny skakał jak małe dziecko. Podeszłam do niego i zaśmiałam się.
-Czego stoisz tu tak samotny?- spytałam, uśmiechając się.
-Teraz już nie sanotnie.- odpowiedział, szczerząc się jak głupi do sera. Nawet nie zauważyłam jak podszedł do mnie, objął mnie mocno w tali i wskoczył razem ze mną do wody. Wypłynełam na powierzchnie, złapałam oddech i odgarnełam włosy.
-Zabiję cię Loczek.- warknełam. Chłopak nawet się tym nie przejął. Podpłynełam do niego i spróbowałam go podtopić.

poniedziałek, 1 kwietnia 2013

Rozdział 19

Następnego dnia obudziłam się w moim pokoju. Jeśli dobrze pamiętam to wczoraj zasnełam na kanapie.
Przekręciłam się na drugi bok i ujrzałam Zayna. Otworzyłam usta i już miałam się go zapytać co tu robię,
ale mnie uprzedził.
-Wczoraj wierciłaś się na kanapie, więc wziąłem cię na ręce i tu przyniosłem. I tak zmieniając temat,
to masz bardzo wygodne łóżko.- powiedział.
-Wiem, bo moje.- wstałam z uśmiechem i skierowałam się do łazienki. Wzięłam szybki prysznic, ubrałam się i lekko pomalowałam. Wychodząc z łazienki, zobaczyłam Malika na balkonie. Zapewne palił. Z chęcią zapaliłabym z nim, ale postanowiłam rzucić palenie. Może mi się uda. Zbiegłam po schodach do kuchni. Przywitałam się ze wszystkimi. Mama smażyła naleśniki, Niall z Holly jedli już chyba 8 porcję, a tata pewnie w pracy. Usiadłam obok blondynki i konsumowałam naleśnika z nutellą. Po kilku minutach do kuchni wparował Zayn. Z blatu wziął kubek herbaty, którą przygotowała moja mama, i usiadł obok mnie.
-Jak tam gołąbki po upojnej nocy?- zapytał, śmiejąc się Niall. Walnełam go w głowę i powróciłam do jedzenia.
-Wspaniale.- odpowiedział mulat, głupkowato się uśmiechając. Spojrzałam na niego groźnie.
-Nie zapominaj, że masz dziewczynę.- rzekłam do Zayna. Moja mama wyszła z kuchni, klepiąc mnie po ramieniu, uśmiechając się do mnie dziwnie. Chyba mu nie uwierzyła? Jesteśmy tylko przyjaciółmi, a Malik ma dziewczynę. Nie mam zamiaru mieć wymyślonego romansu z Zaynem.
-Co dzisiaj robimy?- spytałam, zmieniając temat.
-Możemy iść do zoo.- rzucił Niall.
-Byliśmy ostatnio. Ja bym pojechała na jakieś wakacje.
-Świetny pomysł, pakować się i jedziemy już dzisiaj.- usłyszałam za sobą głos Lou. Odwróciłam się i moim oczom ukazała się cała banda. Przywitałam się z nimi.
-Jestem za wakacjami. Pojedziemy nad jezioro w spokojne miejsce.- powiedział Liam, reszta mu przytaknęła.
-Dobra, to idę się spytać mamy.- zerwałam się i pobiegłam do sypialni rodziców. Moja mama siedziała przed lusterkiem i próbowała założyć kolczyka.-Mamuuuuś, bo mam taką sprawe. Mogę jechać z chłopakami i ich dziewczynami nad jezioro. Wrócimy za kilka dni. Proszę.- zrobiłam minę a’la kot ze Shreka.
-Czy ja wiem? A jeśli ci się coś stanie?- odparła. Nagle w drzwiach pojawili się chłopcy i podeszli do nas.
-My ją będziemy pilnowac. Nie musi się pani o nią martwić, będzie w dobrych rękach.- rzekł Liam. Czy oni przypadkiem nie podsłuchiwali?
-No dobrze, ale macie na siebie uważać. Muszę iść do pracy, bo się spóźnię. Weźcie trochę jedzenia z piwnicy. Ell masz dzwonić do mnie każdego dnia.- powiedziała, przytuliła mnie mocno i wyszła.
-No to jedziemy, ruszać się!- krzyknęłam na cały dom. Chłopaki wyszli z domu jak torpeda, żeby się spakować. Eleanorr i Dan pojechały taksówka do swoich mieszkań i ustaliliśmy, że przyjadą od razu na miejsce. Po spakowaniu
ciuchów, weszłam do piwnicy i zapakowałam trochę jedzenia w plastikowe pudełka. Potem dołączyli do mnie chłopaki i pomogli mi. Po zapakowaniu wszystkich walizek i innych rzeczy w 8-osobym busie, zamknęłam drzwi do domu i zajęliśmy miejsca w samochodzie. Kierowcą został Lou, Liam siedział obok niego, ja w środku obok Hazzy i Malika, a z tyłu głodomorki.
-Louis włącz radio.- rozkazał Loczek. Posłusznie zrobił to co chłopak mu kazał i skupił się na drodzę. W radiu usłyszeliśmy pierwsze nuty piosenki Inny-Sun is up. Liam pod głosił i zaczęliśmy tańczyć. Czyli wywijać rekami, drzeć się i wystawiać język. Niechcący nawet walnełam ręką Harrego, ale chyba nie poczuł. Po skończonej piosence, opadliśmy zmęczeni na fotele i zasnęliśmy.

piątek, 8 marca 2013

Rozdział 18

Podeszłam do drzwi i je otworzyłam. Czy mnie cos jeszcze dzisiaj zdziwi? W progu stał Zayn z telefonem przy uchu, Niall jedzący ciasto, Harry siedzący na plecach Louisa i Liam, który uśmiechał się jak głupek. Gdy mnie wszyscy zobaczyli, rzucili się na mnie, przewracając. I tak znalazłam się na podłodze przegnieciona przez piątkę chłopaków.
-Ludzie, ej, ja prawie umieram.- powiedziałam, próbując złapać oddech. Wstali ze mnie i jeszcze raz mnie mocno przytulili.- A gdzie dziewczyny?
-W domu. Zaraz zadzwonię po nich.- odpowiedział Liam, wyjmując z kieszeni telefon.
-Zjecie coś?- zapytałam .- Rozgośćcie się.
-Masz ciasto? Proszę daaaaj. Głodny jestem.- jęczał Niall. Lodówka była cała zapełniona. Mama zrobiła zakupy, jak dobrze. Wyjełam ciasto jagodowe i włożyłam do mikrofali. Po chwili w drzwiach znalazły się dziewczyny. Podbiegłam do
nich i mocno je przytuliłam. Oderwałyśmy się od siebie i dziewczyny rozglądnęły się.
-Niezła chata.- powiedziała Dan. Wszyscy usiedli na kanapach i włączyli jakiś film. Wyciągnęłam z lodówki butelkę Pepsi, z mikrofali ciasto i zaniosłam to na stół. Z szafki wyciągnęłam dziewięć szklanek i podałam każdemu. Nagle Lou wybiegł z domu jak torpeda mówiąc tylko, że wpadł na świetny pomysł. Już się boję co to będzie. Po kilku minutach przyszedł z dwiema butelkami wódki.
-O nie, powtórka z soboty?- jęknełam, przypominając sobie o bananie i prezerwatywie. Jak zwykle nikt nie przejął się to co powiedziałam. Dan znalazła kieliszki w szafce i rozdała. Wypiliśmy pierwszą kolejkę.
-Za Ellie, która wprowadziła się do Londynu.- powiedział głośno Niall, lejąc każdemu wódki do kieliszka. Nagle usłyszałam otwieranie drzwi, odwróciłam się.
-Cześć mamo, poznaj moich przyjaciół.- powiedziałam, podchodząc do niej. Miałam szczęscie, że nie byliśmy jeszcze tak bardzo pijani. Moja mama się tylko uśmiechnęła do mnie i przywitała się z każdym, za jej śladem poszedł tata. Usiedli z nami na kanapie. Niall zaczął gadać z moją mamą o ciastach, a Liam z moim tatą. Mój tata postanowił się z nami napić, tłumacząc się, że dawno nie pił, więc został, a mama poszła spać. Ojciec zaczął opowiadać jakieś straszne historie. Siedziałam obok Zayna, więc miałam do kogo się przytulić. Nawet nie protestował, tylko objął mnie ramieniem. Siedzieliśmy tak, aż skończyła się wódka. Liam z Dan, Harry i Lou z Elen poszli do domu. Mój tata zaprowadził Nialla z Holly do gościnnego, a ja z Malikiem zostaliśmy w salonie dalej gadając o różnych rzeczach.
-Ej idziemy spać.- powiedział cicho Zayn.
-Dobra.- szepnęłam, położyłam się na kanapie. Poczułam jak okrył mnie kocem i zasnełam.

sobota, 2 marca 2013

Rozdział 17

Obudziła mnie mama przed 12. Wstałam, wziełam do ręki przyszykowane wczoraj ubrania i poszłam do łazienki. Wykąpana, ubrana i pomalowana zeszłam na dół. Mama czekała na mnie z naleśnikami z nutellą i kakałkiem. Najedzona, posprzątałam po sobie i weszłam do swojego pokoju po walizki. Ostatni raz spojrzałam na mój „dawny” pokój i zbiegłam ze schodów. Tata zapakował walizki do bagażnika taksówki i rozmawiał z kierowcą. Nałożyłam na ramię czarną torebkę i wyszłam z mamą z domu. Wsiadłam obok mamy z tyłu samochodu, zapiełam pasy i ruszyliśmy na lotnisko. No to zaczynamy nowe
życie w Londynie. Włożyłam słuchawki do uszu i przez całą drogę słuchałam muzyki. Po męczącej odprawie, w końcu usiadłam na prawie wygodnym fotelu w samolocie obok jakiejś dziewczynki. Miała długie blond włosy, ciemno oczy i ubrana była w niebieską sukienkę. Zauważyłam, że na swojej torebce ma dużo przyklejonych naklejek z One Direction. Gdy mała na mnie spojrzała, chwile się mi przypatrywała, a potem zaczeła piszczeć.
-Ty jesteś Ellie Holmes. Znasz One Direction.- zapiszczała. Osoba, która siedziała obok dziewczynki, chyba jej mama, próbowała ją uspokoić, ale nic z tego.
-Jestem Ellie. A ty jak się nazywasz?- uśmiechnęłam się do niej.
-Przepraszam za nią, zaraz zmieni miejsce.- powiedziała młoda kobieta, siedząca obok dziewczynki.
-Nie przeszkadza mi, jest bardzo miła.- odpowiedziałam.- To co, zdradzisz mi swoje imię?
-Nazywam się Samantha.- odparła, nieśmiało się uśmiechając.
-Lubisz One Direction? Którego z członków najbardziej?
-Harrego.- powiedziała.
-A chciałabyś z nim pogadać?- zapytałam. Samantha pokiwała głowa, że się zgadza. Wyciągnełam telefon, wybrałam numer Loczka i nacisnęłam zieloną słuchawkę.- Cześć Hazza. Właśnie jestem w samolocie i siedzę obok twojej małej fanki. Chciałaby z tobą pogadać.- popatrzyłam na małą.-Trzymaj, tylko szybko, bo Harry się spieszy.- podałam jej telefon.
Chyba się zaprzyjaźnili, bo gadali resztę drogi do Londynu. Gdy głos z głośników poinformował nas o tym, że zaraz lądujemy, Samantha oddała mi telefon, dziękując. Zapiełam pas i czekałam aż wylądujemy. Przy wyjściu pożegnałam się z dziewczynką i znalazłam rodziców. Zamówiliśmy taksówkę, tata podał adres i pojechaliśmy. Gdy wysiadałam z samochodu, rozejrzałam się po okolicy. Skądś kojarzyłam tą ulicę, ale nie mogłam sobie przypomnieć. Mama złapała mnie za rękę i pociągnęła za sobą. Tata otworzył drzwi i uśmiechnięty wpuścił nas do środka. Nie mogłam uwierzyć w to co zobaczyłam. Piękny salon urządzony w nowoczesnym stylu połączony z dużą kuchnią. Kominek, telewizor, dwie wielkie kanapy i fotele.
Z prawej strony były schody, więc wbiegłam po nich w celu znalezienia mojego nowego pokoju. Pierwsze drzwi z lewej otworzyłam i kolejny raz zaniemówiłam. Biało-niebieska duża łazienka z wanną. Otworzyłam następne drzwi i to był na pewno mój pokój. Na środku dwuosobowe łóżko, z prawej strony biórko, stojak na gitarę, z lewej strony okno z balkonem, które zajmowało całą ścianę. Naprzeciw łóżka drzwi do łazienki , a drugie do garderoby. Niemożliwe. Mam własną łazienkę, balkon i garderobę. To znaczy, zawsze miałam swoją szafę na ubrania, ale nie miałam takie dużej garderoby. Rzuciłam się na łóżku i zasnełam.
Przebudziłam się o 18.13. W domu było cicho, więc rodzice pewnie załatwiają jakieś papiery o pracę albo
dom. Złapałam do ręki telefon i zeszłam na dół. 14 nieodebranych połączeń od moich przyjaciół i kilka sms’ów. Wybrałam numer Zayna i czekałam zanim odbierze. Usiadłam na fotelu w salonie.
-Elli, fajnie, że dzwonisz. Wyślij nam adres gdzie mieszkasz, to zaraz wpadniemy. – przywitał się Zayn
-Okey, a co robicie?- zapytałam
-Idziemy właśnie z ciastem do nowych sąsiadów, bo dziś się wprowadzili.- jęknął cicho. Usłyszałam dzwonek do drzwi.
-Ej, poczekaj chwile. Ktoś dzwoni do drzwi.- wstałam z fotela, podeszłam do drzwi i otworzyłam.

czwartek, 21 lutego 2013

Rozdział 16

Wstałam i skierowałam się do kuchni.
-O cześć córeczko. Zaraz zrobię obiad, musimy porozmawiać z tobą.- powiedziała moja mama z uśmiechem.
Pokiwałam głową i pomogłam jej przygotować obiad. Po godzinie zasiedliśmy we trójkę do stołu i jedliśmy w ciszy. Jestem ciekawa o czym chcą ze mną pogadać. Może o studiach? Jeśli będą chcieli, żebym została tutaj i tutaj studiowała, to od razu wyprowadzam się do Londynu. Nie mogłabym tak po prostu zerwać kontakty z One Direction i dziewczynami. Z zamyślenia wyrwał mnie głos taty.
-Za granicą zaproponowali mi lepszą posadę jako właściciel  restauracji. Mama została by tam kucharzem, a ty byś studiowała i nagrywała płytę. Tylko musimy się wyprowadzić.- powiedział spokojnie.
-Gdzie?- szybko zapytałam. Spojrzałam na rodziców. Mama ciągle patrzyła się na tatę, dziwnie się uśmiechając. Co oni kombinują?-Mamooo.!
-Kochanie, powiedz jej.- odparł, uśmiechnięty mój tata. Zaraz zwariuje przez nich. Nie lubię jak ktoś trzyma mnie długo w niepewności.
-Wyprowadzamy się do Londynu!- powiedziała w końcu mama. Nie mogę uwierzyć. Przeprowadzam się do Londynu. Zerwałam się z krzesła i podeszłam do rodziców by ich przytulić. Z bananem na twarzy wybiegłam do salonu po telefon. Wybrałam numer Holly i nacisnęłam zieloną słuchawkę.
-Co tam Ellie?- zapytała przyjaciółka.
-Wyprowadzamy się do Londynu!- powtórzyłam słowa mamy, krzycząc do telefonu. Holly jak na zawołanie zaczeła wydobywać ze swojego gardła jakieś dziwne okrzyki radości.- Nie mów chłopakom. Za godzinę wejdę na Skype i pogadamy.Pa- rozłączyłam się i wróciłam do kuchni.
-Kiedy lecimy?
-Jutro mamy samolot o 13.15.- odpowiedział tata.- Spakuj wszystkie rzeczy, ale tylko bierzesz ze sobą dwie walizki. Resztę rzeczy prześle pocztą na nasz nowy adres w Londynie. Jak przylecimy wszystkie rzeczy będą w domu.
-A ten dom sprzedajemy?- zapytałam, jedząc kawałek ciasta.
-Tak, tata znalazł dobrego kupca. Nie marnuj czasu, idź się pakować.- powiedziała i zaczeła sprzątać po obiedzie.
Pocałowałam ją w policzek i z uśmiechem pobiegłam na górę. Nareszcie w moim życiu zaczyna się układać. Włączyłam radio i laptop. Usiadłam po turecku na łóżku i zalogowałam się na Skype. Holly nie była jeszcze dostepna, więc postanowiłam chwile poczekać. Drzwi do mojego pokoju lekko się uchyliły i zobaczyłam mojego tatę. Gestem ręki pokazałam, aby wszedł.
-Przyniosłem ci kilka pudełek do spakowania. Jeśli będziesz potrzebowała więcej, to mów.- odłożył pudełka i  wyszedł z pokoju. Uśmiechnełam się. Spojrzałam na ekran laptopa i nacisnęłam „Zadzwoń” do Holly. Ujrzałam na ekranie chłopaków, Dan, Eleanor i Holly.
-O czym chciałaś pogadać? Holly mówiła, że jest to poważne, jak nasza narada rodzinna.- uśmiechnął się Harry.
-Wyprowadzam się z rodzicami do Londynu! – powiedziałam, szczerząc się. Wszyscy zaczeli piszczeć, drzeć się i tańczyć. Cieszą się jak dziecko, które dostało pierwszy raz lizaka. Z uśmiechem patrzyłam na ekran.
-Ellie, muszę poznać twoją mamę.- rzekł uradowany blondynek.
-Mogę to załatwić.- uśmiechnęłam się.
Gadałam z nimi jednocześnie pakując książki, ciuchy, zdjęcia i wiele innych. Nim się obejrzałam dochodziła 22.00. Pożegnałam się z nimi i wróciłam do pakowania się. Znalazłam kilka zdjęć na których byłam ja z Adamem. Wrzuciłam je do kosza, podobnie jak z naszyjnikiem od niego. Po dwóch godzinach skończyłam pakowanie. Cały pokój stał pusty, oprócz kilku pudełek i łóżka. Zmęczona położyłam się spać.
____________________________________

 Jeżeli czytasz mojego bloga to proszę, skomentuj.Każdy, chociażby malutki komentarz jest dla mnie ważny. Bo bez tego nie mam pojęcia czy mam dalej pisać, czy komuś się to podoba.
I to chyba wszystko. Do zobaczenia. ^^ 

sobota, 16 lutego 2013

Rozdział 15

Gdy doleciałam, przyjechała po mnie mama. W domu czekał na nas tata. Trochę się zdziwiłam, że nie są w pracy. Potrafią przesiedzieć w niej cały dzień.
-Cześć tato.- podbiegłam do mojego taty i mocno go przytuliłam.
-Ale wyrosłaś córeczko. Dwa tygodnie cię nie było i tak wydoroślałaś. – powiedział, patrząc na mnie.
-Tato, przestań.- uśmiechnęłam się promiennie. Weszliśmy do kuchni i usiedliśmy wszyscy do stołu. Wziełam na talerzyk ciasto, które moja mama upekła i jest coraz lepsze w smaku. Opowiedziałam im w skrócie jak było w Londynie, że poznałam tam przyjaciół.
-Nie widze ich dopiero kilka godzin, a już za nimi tęsknię.- powiedziałam smutno. Moja mama mnie mocno przytuliła. Niestety rodzice musieli jechać na godzinę do pracy , więc pożegnałam się z nimi i pojechali. Tata był właścicielem restauracji, a mama pracowała tam jako wspaniała kucharka. Wbiegłam po schodach na górę i otworzyłam drzwi do mojego pokoju. Pościelone łóżku, posprzątane na biórku i żadnych papierków na podłodze. Miło, że mama mi posprzątała. Włączyłam radio i rzucilam się na łóżko. Dochodziła 20.00. Byłam strasznie zmęczona, nie miałam na nic siły. Wyciągnełam z szafy krótkie spodenki i bluzkę, przebrałam się i zasnełam.
Następnego dnia obudziłam się po 10. Mozolnym krokiem zeszłam na dół i znalazłam kartkę od rodziców.
„Jesteśmy w pracy. W lodówce jest nutella, a tosty na talerzyku obok lodówki. Zrób sobie śniadanie. Będziemy o 15 w domu. Kochamy cię. Rodzice xxx”
Uśmiechnęłam się, zrobiłam sobie dwa tosty z nutellą i herbatę. Po spożyciu poszłam do pokoju przebrać się. Umyłam dokładnie ząbki, wziełam laptopa do ręki i zeszłam do salonu. Usiadłam na wygodnej kanapie i włączyłam komputer. Gdy się uruchomił, włączyłam Skype i zadzwoniłam do Louisa, który był dostępny.
-Ellie! W końcu dzwonisz. Czego wczoraj nie odbierałaś?- powiedział na jednym wydechu, uśmiechając się promiennie.
-Telefon mi się rozładował, przepraszam. A gdzie reszta ?- zapytałam. Ze stolika wziełam żelki i je konsumowałam. Louis wydarł się po drugiej stronie, że dzwonie. Po chwili do jego pokoju wpadła reszta zespołu, Eleanor i Holly.
-No nareszcie! Myśleliśmy, że nie doleciałaś.- zaśmiała się Elen.
-Jak widzicie żyję.- powiedziałam z uśmiechem.- Tęsknie za wami.
-My też.- powiedzieli chórkiem.- Ej, pokaż nam swój dom.- powiedział Niall.
Niechętnie wstałam z kanapy, odwróciłam laptop o 180 stopni i pokazałam im salon. Gdy weszłam do kuchni, od razu usłyszałam krzyk Nialla. Spojrzałam z przerażeniem na ekran.
-Skąd masz tyle ciasta?- wydarł się blondyn
-Jej mama jest kucharką.-wyjaśniła mu jego dziewczyna.
-Ellie wiesz, że Cię kocham? Jak do nas przyjedziesz to weź troche tego ciasta.- powiedział błagalnie Niall.
Wybuchneliśmy wszyscy śmiechem. Musiałam mu obiecać, że przywiozę mu trochę ciast, bo jak nie, to nigdy się do mnie nie odezwie. Po kuchni miałam zamiar pokazać im mój pokój, ale Lou zatrzymał mnie.
-Czekaj, co to za tajemnicze drzwi? Trzymasz w nich marchewki?- dopytywał się Louis.
-To jest piwnica.- otworzyłam drzwi, nacisnęłam przycisk włączający światło i pokazałam całe pomieszczenie. Gdy zamknęłam drzwi do piwnicy, skierowałam się do mojego pokoju.
-A gdzie chowasz marchewki? Przywieziesz mi?- zapytał pan Marchewka.
-W odpowiednim miejscu. I ci nie przywiozę. Idź do warzywniaka.- odpowiedziałam mu. Otworzyłam drzwi do mojego królestwa i wszystkim opadła szczęka, oprócz Holly, która widziała mój pokój.
-Ale zajebiście zaprojektowany. Tez chce taki.- powiedział pierwszy Liam.
-Wiem, bo mój.
-Skromność.-rzekł, uśmiechnięty Zayn.
Pokazałam im jeszcze sypialnię rodziców, calutki korytarz i łazienkę. A nawet musieli się dowiedzieć
co jest w szafce moich rodziców. Wiedziałam, że nie powinnam, ale to przecież tylko jeden raz i ostatni.
-Kondomy!- wydarł się Liam- Przywieź mi.-spojrzeliśmy wszyscy na niego, a on tylko wzruszył ramionami. Nie wnikam.
-Jasne, przywiozę wam wszystko co mam w domu. Ruszcie dupy i idzcie na zakupy.
-Nie chce nam się. Jakbyś była to byśmy z tobą poszli.- odpowiedziała Eleanorr.
Gadaliśmy jeszcze ponad godzinę, bo chłopaki mieli jakiś wywiad. Pożegnałam się z nimi i wyłączyłam laptopa. Zeszłam na dół do salonu i włączyłam telewizor. Znalazłam kanał, w którym zapowiadali, że za pół godziny pojawi się u nich One Direction. Gdy wywiad się zaczął, najpierw jakiś mężczyzna po 40-stce pytał ich jak zwykle o koncerty, wywiady, fanki i takie tam. Potem pytał ich o sprawy sercowe. Niall pochwalił się, że Holly jest jego oficjalną dziewczyną. Następnie na ekranie pojawiły się moje zdjęcia z całym One Direction jak byliśmy w zoo.
-Co powiecie o Ellie Holmes? Przyjaciółka zespołu?- zapytał prowadzący.
-Zdecydowanie przyjaciółka. Wszyscy złapaliśmy z nią dobry język i bardzo się zaprzyjaźniliśmy.- odpowiedział Liam.
Po wysłuchaniu wywiadu, przełączyłam na MTV. Nagle usłyszałam głosy dochodzące z kuchni. Wstałam i skierowałam się do niej.

piątek, 15 lutego 2013

Rozdział 14

Obudziłam się z ogromnym bólem głowy. Chyba jeszcze nigdy się tak nie upiłam jak wczoraj. Przesadziłam troche. Rozejrzałam się po pomieszczeniu w którym spałam. Salon, w którym się znajdowałam, cały był w puszkach, butelkach i przeróżnych innych rzeczy. Nawet prezerwatywa na lampie. W połowie urwał mi się film, więc boje się dowiedzieć co tu się działo. Wstałam z kanapy i ruszyłam do kuchni. Na przeszkodzie spał Harry na podłodzę. Ominełam go i weszłam do kuchni. Znalazłam tabletki i popiłam litrową butelką. Wróciłam do salonu, nie patrząc na drogę i trzymając się za głowę.
-Nieźle wczoraj popiłas.- usłyszałam kogoś głos. Ze strachem podniosłam głowę i ujrzałam Malika.- Przepraszam, że cię przestraszyłem.- zaśmiał się.
-Okeeej.- przeciągnęłam i położyłam się na kanapie.- Umieraaam.- jęknęłam.
-Kac morderca nie ma serca dla ciebie złotko.- uśmiechnął się słodko i wszedł do kuchni. Przyszedł z miska ciastek i mi ją podał. Złapał moje nogi, podniósł je do góry, usiadł i położył mi nogi na swoich kolanach. Wziełam jedno ciastko i przeżuwałam jak gumę.
-Co robi ten kondom na lampie?- zapytałam, patrząc na Zayna.
-Nic nie pamiętasz?- zdziwił się
-Jakbym pamiętała to bym się nie pytała mądry człowieku.- powiedziałam z sarkazmem.
-Gdy wszyscy się zmyli, postanowiliśmy zagrać w butelkę. Dan kręciła i wypadło na ciebie. Z torebki wyciągnęła prezerwatywę i kazała ci ją włożyć na banana.- powiedział, powstrzymując się od śmiechu.
-Ale czego jest na lampie? Do rzeczy.
-No i jak później ściągnęłaś gumkę z banana, zaczęłaś się nią bawić i strzeliłaś nią w lampę.- zakończył z uśmiechem.
-Myślałam, że będzie inna historia tej prezerwatywy.- odetchnęłam z ulga.
Zayn zabrał mi ciastka i jadł je patrząc na mnie. Wziełam telefon ze stolika i spojrzałam na godzinę. 12.47. Samolot miałam o 14.35. Szybko wstałam z kanapy, trącając miskę z ciastkami, które wylądowały na kanapie, i pobiegłam do pokoju. Na łóżku spała Holly przytulona do Nialla i Harry, który przytulał nogę blondyna. Zabrałam im kołdrę i zaczełam skakać po łóżku, by się obudzili. Najpierw przebudził się Loczek, potem Holly z głodomorkiem.
-Wstawać, zaraz jadę do Hiszpanii. Nawet nie jestem spakowana.- krzyknęłam do nich. Wyjełam z szafy moje dwie walizki i wrzucałam tam wszystkie ciuchy.                                                                   
-Możesz jechać jutro.- powiedział zaspanym głosem Harry, nawet nie zmieniając swojej pozycji.
-Tak, tak. Już jadę.- powiedziałam i poszłam się przebrać. Umyłam ząbki, zrobiłam lekki makijaż i uczesałam się. Spakowałam kosmetyczkę do walizki i ją zapiełam. Przeszukałam cały pokój, w celu znalezienia mojej MP4 i nic. Weszłam do Barbie pokoju, nazwałyśmy go tak z Holly [różowy pokój], i zrobiłam to samo co w tamtym pokoju. Niestety nie znalazłam mojej ulubionej MP4. Nawet nie zauważyłam Louisa z Elenour, którzy dopiero co wstali.
-Cześć, widzieliście moją MP4?- zapytałam ich. Pokiwali przecząco głową. Zrezygnowałam z poszukiwan. Usiadłam na kanapie obok Zayna, który się czymś bawił. Zerknełam mu przez ramię i ujrzałam moją MP4.
-Znalazła się!- wydarłam się.- Oddawaj mi to natychmiast.- spojrzałam na niego groźnie i wystawiłam rekę. Zayn wystawił mi język, wstał szybko z kanapy i pobiegł gdzieś. Zaczełam go gonić po całym apartamencie. Wkońcu udało mi się podstawić mu noge i runął na podłogę. Odwrócił się do mnie twarzą, że leżał teraz na plecach.
-Jeśli ci oddam, dasz mi buziaka?- zapytał, poruszając śmiesznie brwiami.
-Yhym.- kucnęłam obok niego i pocałowałam go w policzek.- Dawaj MP4
-Miałaś mnie pocałować w usta.- powiedział ze smutną miną.
-Zrobiłam co mówiłeś, pocałowałam cię. Nie mówiłeś gdzie.- uśmiechnęłam się do niego. Nagle Zayn złapał mnie za rękę i pociągnął do siebie. I tak oto leżałam na Zaynie Maliku. Objął mnie rękami, żebym mu przypadkiem nie uciekła. MP4 włożył do tylnej kieszeni spodni.
-To co? Chcesz MP4?- uśmiechnął się do mnie cwaniacko.
-Zayn, przestań. Masz dziewczynę.- spróbowałam się wyrwać, ale był za silny.
-Wczoraj ci to nie przeszkadzało.- powiedział patrząc mi prosto w oczy. Przekręciłam głowę, by uniknąć jego wzroku.
-Byłam już trochę pijana po spotkaniu z Tedem.- odparłam. Oczywiście byłam świadoma tego co wczoraj zaszło między mną a Malikiem i nie byłam pijana, ale nie chciałam mu robić nadziei. Chłopak westchnął i mnie puścił.
-Przepraszam, nie powinienem cię całować wczoraj. Zapomnijmy o tym.- powiedział, podnosząc się. Wyjął z kieszeni moją MP4 i podał mi ją. Wziełam ją do ręki i poszłam do kuchni. Wszyscy siedzieli przy stole pijąc herbatę.
-Co robiliście?- zapytał Lou, patrząc na mnie.
-Biliśmy się o MP4.- powiedziałam, patrząc na Malika, który wszedł do kuchni i usiadł obok Harrego.
Porozmawialiśmy chwilę i zamówiliśmy taksówkę. Ja, Holly, Niall i Zayn wpakowaliśmy się do taksówki, a Lou z Eleanor i Harrym postanowili pojechać po Liama z Dan. Powiedziałam kiurowcowi adres i odjechaliśmy. Całą drogę wygłupiałam się z Zaynem. Otworzyliśmy okno i machaliśmy do ludzi krzycząc rożne dziwne rzeczy np.„Do widzenia pani Cebulo”. Tak, wiem jesteśmy dziwni. Horan z Holly śmiali się z nas jak głupki, a kierowca ciągle podpowiadał nam jakieś śmieszne teksty.
Gdy dojechaliśmy, podałam panu Władkowi [ nasz przemiły kierowca zdradził swoje imię ] pieniądze.
-Nie trzeba, na koszt firmy. Dzięki wam przypomniałem sobie jaki byłem kiedy byłem młody.- uśmiechnął się do mnie i oddał pieniądze. Zayn wziął moje walizki i skierowaliśmy się do wejścia. Lou, Hazzę, Eleanor, Liama i Dan znaleźliśmy przy barze mlecznym. Spojrzałam na wyświetlacz komórki. 14.13. Zaraz wylatuje. Popatrzyłam na roześmiane twarze przyjaciół. Nie chce wyjeżdżać, ale muszę. Mam nadzieję, że przylecę tu na wakacje i będę tu studiować. Przytuliłam każdego z nich i złapałam za walizki.
-Do zobaczenia.- powiedziałam ze łzami w oczach. 14.24. Odwróciłam się ostatni raz i popatrzyłam na smutne twarze przyjaciół. Czas wrócić do Hiszpanii.

kontakt

To jest moje gadu-gadu : 46343739 możecie pisać zawsze i wszędzie, i o niczym ;) Jeżeli chcecie po prostu pogadać, to śmiało ;)

blog

Mój drugi blog : blog - http://upallnightonedirection.blogspot.com/ ;)

Rozdział 13

Po spotkaniu z Tedem wróciłam do apartamentu. W progu stałam jak wryta. Zrobili imprezę beze mnie? Louis z Harrym tańczyli jakiś dziki taniec z piwem w ręce, Liam siedział przytulony do Danielle, Eleanor rozmawiała z jakimś kolesiem, Zayn całował się z Khole, a Niall z Holly gdzieś pewnie się całują albo jedzą. Podeszła do mnie Dan z Elen i mocno mnie przytuliły.
Zapytałam się ich kto zorganizował tą imprezę.
-Louis z Hazza. Taka pożegnalna. Wszyscy mamy nadzieję, że przyjedziesz do nas na wakacje.- odpowiedziała Dan z uśmiechem.
-Postaram się przyjechać. Ide się przebrac, zaraz do was dolacze.- powiedziałam i skierowałam się do pokoju. Nacisnełam na klamkę i nic. Zamknięte. Zapukałam kilka razy.
-Ellie, poczekaj chwile.- usłyszałam głos Nialla. Po kilku minutach z pokoju wyszedł blondyn, który zapinał ostatnie guziki w swojej koszuli, i Holly, która próbowała ogarnąć swoje włosy. Domyslam się co tam zaszło.Zaśmiałam się tylko i weszłam do pokoju.
-Ell to nie tak jak myślisz.- wyjaśniła moja przyjaciólka, siadając na łóżku.
-Nie mam nic przeciwko, chcę tylko żebyś była szczesliwa.- uśmiechnęłam się do niej. Zerwała się z łóżka,
podbiegła do mnie i mocno mnie przytuliła. Gdy Holly zamknęła drzwi wychodząc, wyjełam z szafki ubrania i zaczełam się przebierać. Poszłabym do łazienki, ale pewnie jest zajeta przez jakąs zakochaną parkę. Nie pomyślałam tylko, aby zamknąć drzwi na klucz. W progu stanął Zayn, który ledwo co trzymał się na nogach. Wszedł do pokoju, zamknął drzwi i podszedł do mnie, uśmiechając się. Stałam przed nim tylko w czarnym staniku i spodniach. Zayn przybliżył się do mnie i objął mnie. Dostałam gęsiej skórki, jego zimne
dłonie jeździły po moich plecach. Jego twarz coraz bardziej zbliżała się do mojej. Odwróciłam głowę, by uniknąć bliższego spotkania z jego ustami. Cicho westchnął i dotknął nosem mojego policzka.
-Pocałuj mnie, Ellie.- szepnął. Odwróciłam głowę w jego stronę i nasze usta się złączyły. Odwzajemniałam jego namiętne pocałunki. Przyparł do mnie swoim ciałem i zaczął całować moją szyję. Znalazł mój czuły punkt. Cicho jęknęłam. Usłyszałam jakieś głosy zbliżające się do pokoju. Oderwałam się od Zayn’a i popatrzyłam na drzwi. Stał w nich Louis trzymający szklankę, w której była marchewka. W pokoju było ciemno, więc chyba mnie nie rozpoznał. Za to Malika rozpoznał, który był od niego odwrócony tyłem.
-Ooo, przeszkadzam Zayn? Widzieliście może Ellie? Kholen widziałaś ją może?-zapytał, przekręcając imię dziewczyny Malika.
-Nie widziałam.- powiedziałam zachrypniętym głosem.
-No to idę jej szukać gdzie indziej.- odparł i wyszedł z pokoju.
Wyrwałam się z objęć chłopaka, ubrałam koszulkę i usiadłam na łóżku.
-Mam szczęście, że Lou mnie nie rozpoznał. Zayn nie powinieneś mnie całować.- powiedziałam cicho, patrząc na niego. Usiadł obok mnie i złapał za rękę.
-Ale chciałem.
-Jesteś z Khole i niech tak będzie. Nie chcę żebyście przeze mnie zerwali.- wstałam i wyszłam, zostawiając smutnego Zayna. Ze stołu wziełam piwo i podeszłam do dziewczyn.
-Co tak długo cię nie było?- zapytała Eleanor.
-Spakowałam kilka ciuchów i trochę posprzątałam w pokoju.- wymyśliłam szybko.
-Jutro się spakujesz. Dzisiaj pijemy. – powiedziała Dan i upiła łyk piwa. Chyba łyknęli haczyk. Postanowiłam trochę popić.
-Tańczymy panowie, tańczymy.- wydarł sie Harry, wstając z kanapy. Stanął przed telewizorem, podniósł ręce do gory i zaczął kręcić dupą. Horan, Zayn i Louis dołączyli do niego. Akurat leciała piosenka Psy-Gangnam Style, która mi wpadła w ucho. Podeszłam do chłopaków i zaczełam kręcić dupą. Niall zaczął tańczyć jakiś irlandzki taniec ludowy, a Hazza z Lou Micheala Jacksona.Ja z Malikiem zaczeliśmy się wygłupiać, czyli skakaliśmy po kanapie, na której siedzielo pełno ludzi, rzucając poduszkami gdzie popadnie. Liam podgłosił muzyke i dołączył do chłopaków. Dziewczyny chichocząc się, ledwo wstały i zaczeły tanczyć. Holly jak zwykle wzieła moją kamerę i nagrywała nasze wygłupy. Każdy tańczył, pił piwo albo jadł coś, to dotyczyło Nialla. Nie powiem, ale świetnie się bawiłam. Raz na parkiecie, raz na kanapie z przyjaciółmi. Połowę ludzi nigdy na oczy nie widziałam, ale jakoś mało mnie to interesowało. Miała być dobra zabawa. Więc była.

czwartek, 14 lutego 2013

Rozdział 12

Mineło kilka dni od imprezy Louisa. Codziennie się spotykam z Tedem, Dan i Eleanor.Z Zayanem ustaliliśmy, że lepiej będzie jak zostaniemy przyjciółmi. Przychodził zawsze po południu i mówił co u chłopaków. We wtorek przyszli do mnie do hotelu 4/5 One Direction oprócz Louisa. Popytałam wszystkich chłopaków, ale wiwineli się z odpowiedzi. Tylko Liam mi powiedział, dlaczego go nie ma.
-Ma wyrzuty sumienia, ze zaprosił Adama. Po tym jak wyszłas, wywalił go z domu. Ciężko mu się pogodzić z tym, że jego najlepszy przyjaciel z dzieciństwa bierze narkotyki i pożyczał mu pieniądze na nie.
-I tylko dlatego nie przyszedł?- spytałam Liama.
-Myśli, że nie chcesz go więcej widzieć za tą imprezę. Musisz z nim pogadac.
Postanowiłam sobie, że pojde do niego i z nim porozmawiam. Zawsze, gdy przychodziłam do willi One Direction każdego dnia, Lou nie było. Dzisiaj zadzwoniłam do Eleanorr i poprosiłam ją, żeby trzymała Lou w domu. Przebrałam się w wygodniejsze ubrania i zamówiłam taksówkę. Gdy dojechałam, szybkim krokiem doszłam do drzwi i nacisnełam na drzwonek. Otworzył mi Hazza. Pisnął i otworzył buzię.
-Cicho, muszę pogadać z Lou. Pozniej sie poprzytulamy.- powiedziałam cicho, mijajac chłopaka. W salonie zauważyłam Louisa z Liamem i Eleanor.
-Harry, kto przyszedł?- krzyknął Lou, odwracając głowę w strone drzwi.- Eleanor mówiłem ci już, że musze sie z kims spotkać? Jeśli nie, to teraz mówię. Pa.- pocałował swoją dziewczynę w usta i wstał.
-Chcę tylko pogadac.- powiedziałam, wchodząc do salonu.
Elen, Liam i Loczek w szybkim tempie opuścili pomieszczenie i poszli do kuchni.
-Nie jestem na ciebie obrażona za to, że zaprosiłes Adama na impreze.- usiadłam na kanapie obok niego.
-Ale gadałaś z nim, widziałas go. Wtedy jak nam wszystkim opowiadalas o nim, mówiłaś że go nie chcesz wiecej widzieć, że go nienawidzisz.- spuścił głowę.
-Tak, ale Lou zrozum, ze nie mam do ciebie pretensji o to. Przeciez nie wiedziałes co zrobił.
-Serio nie jestes na mnie wkurzona?- podniósł głowe i uśmiechnał się lekko.
Pokiwałam głową i go mocno przytuliłam.
-Przyjaciele?- powiedział, odsuwając się ode mnie.
-Jasne. Ale masz mi mówić o wszystkich miejscach gdzie schowałes marchewki. Tez lubię marchewki.- uśmiechnełam się szeroko.
-Ludzie, mamy dwóch marchewkowych potwórów.- wydarł się Hazza, wskakując na kanapę. Ze schodów zeszli Zayn i Niall z Holly.
-Widzę, że pogodziłas się z królem marchewek.- zaśmiał się blondyn.
-Od dziś ja jestem krolową marchewek. Mój ty królu- powiedziałam, ściskając mocno Lou. Popatrzył na mnie krzywo i głosno się zaśmiał. Eleanor, Liam, Niall i Holly wpadli do salonu i zaczeli nas przytulać. Pogawędziliśmy sobie jeszcze z godzinę i przypomniałam sobie o jutrzejszym powrocie do Hiszpani.
-Holly, spakowałas się?- szepnełam do przyjaciółki, siedzącej obok mnie.
-Jedziesz gdzies?- krzyknął blondyn. Sądziałam, ze nikt tego nie usłyszy.
-Jutro lecimy do Madrytu.- wyjaśniłam wszystkim.
-Co? Już mineło dwa tygodnie?- powiedział głośno Hazza. Skinełam głową i wpatrywałam się w smutne twarze przyjaciół.
-Ej mamy telefony i komputery. Będziemy w kontakcie.- powiedziałam z uśmiechem.
-Taa, a po trzech tygodniach coraz mniej bedzięmy się kontaktować, bo bedziemy miec ważniejsze sprawy.- odparł Liam
-Nie mówiłam wam jeszcze, ale ja tu zostaje chyba na stałe. Znalazłam dobra uczelnie, muszę tylko znależc mieszkanie i bede tutaj studiować.-rzekła Holly.
-To świetnie.- odparła Dan.
Spojrzałam na godzinę w telefonie i wstałam z kanapy.
-Musze lecieć, umówiłam się.- pożegnałam się ze wszystkimi i wyszłam z domu.
Z Tedem miałam spotkać się w kawiarni obok parku. Dojechałam tam taksówką. Kiedy zjawiłam się w kawiarni, Teda jeszcze niebyło. Usiadłam przy stoliku koło okna i spojrzałam na zagarek, który wisiał nad stolikiem. Równo o 13 do kawiarni wszedł ciemnioki blondyn. Podszedł do stolika, schylił się i pocałował mnie w policzek.
-Przepraszam za spóżnienie, ale mnie zatrzymali w pracy.- wyjaśnił Ted.
Opowiedziałam mu o wyjezdzie do Madrytu i zrobił smutna minkę.
-Zaczynają sie wakacje, nie możesz zostać?- zapytał.
-Pomyślę nad tym.

Rozdział 11

-Łaaał.- powiedział cicho Ted patrząc na nas. Zasmiałysmy obie i usiadłyśmy do toyoty chłopaka.
Podałam mu adres, zapalił silnik i ruszył.
-Dużo będzie ludzi?- zapytał Ted, przerywając cisze.
-Lou mówił, ze zaprosi tylko kilku znajomych.- odparłam, wpatrujac się na przejezdzające samochody.
Gdy dotarliśmy na miejsce, wyszliśmy z samochodu i skierowaliśmy się do willi chłopaków.
-Mała imprezka.- zaśmiał się Ted. Dopiero teraz zauważylam, że na podjezdzie stoi pełno samochodów. Usłyszałam głośna muzykę, dochodzaca z wnętrza domu. 
-Lou nie wie co to znaczy kilka.- powiedziałam, otwierając drzwi.
W salonie było mnóstwo ludzi, których nie znałam. Wzrokiem szukałam chłopaków i Eleanor. Siedzieli na kanapie przy ścianie. Pokazałam ręka, żeby Holly z Tedem ruszyli za mną.
-Cześc, słuchajcie to jest Ted. Ted to jest Harry, Niall, Louis i Eleanorr.- powiedziałam. Wszyscy uściskali mu dłoń i podali butelkę piwa.
-Ellie pijesz?- zapytał się Harry. Wziełam od niego butelkę i rozgladnełam sie po pomieszczeniu.
-Zatańczysz?- poczułam jak któś złapał mnie za reke i prowadził na parkiet. - Cześć Ell.
-Czesc Zayn. - uśmiechnełam się do niego. - A gdzie twoja dziewczyna?
-Nie wiem.- odkrzyknął
Po kilku piosenkach, zmęczeni wrociliśmy na kanapę. Napiłam się piwa i spojrzałam na bawiący się tłum.
-Ide do kuchni.- powiedziałam Malikowi.
Na blacie znalazłam miskę żelków. Usiadłam wygodnie na krzesle i zjadłam kilka żelek popijając piwem. Gdy opróżniłam całą miskę, wyszłam z kuchni i podeszłam do Teda i Hazzy.
-Co robicie?- zapytałam, przyglądając się im.
-Szukam Tedowi jakiejś fajnej dziewczyny.- powiedział Loczek, stając na palcach.
-Dzięki za poszukiwania. Sam znalazłem.- uśmiechnął się do mnie słodko i pociągnął na parkiet. Objał mnie w pasie, patrząc sie prosto w moje oczy. Przybliżył twarz do mojej i lekko musnął moje usta. Niestety ktos nam przerwał.
-Ellie, musisz poznać mojego starego przyjaciela.- powiedzial pijany Lou, szturchając mnie. Złapał mnie za reke i zaprowadził mnie do kuchni.- Poznaj Adama. Znamy się od dzieciństwa i tydzień temu przyjechał do Londynu.
Nie mogłam uwierzyć w to co widziałam. Mój były chłopak jest przyjacielem z dzieciństwa Louisa Tomlinsona? Kiedyś Adam mówił mi, że kiedyś był w Londynie. Popatrzyłam na pijanego Lou.
-My się niestety już znamy.- syknełam w jego strone.
-Znacie się?- spytał zdezorientowany Lou.
-I to bardzo dobrze się znamy.- powiedział Adam, uśmiechając się głupio.
Do kuchni wszedł Ted, a za nim Holly z Eleanorr.
-Adam to mój były chłopak Lou, ten o którym wam dzisiaj mówiłam.
Wybiegłam z domu chłopaków i zadzwoniłam po taksówkę. Czekając pod bramą willi na pojazd, usłyszałam za sobą czyjeś kroki. Odwróciłam się i zauważyłam biegnącego w moim kierunku Teda.
-Poczekaj, odwiozę cię do hotelu.- powiedział, wyciągając kluczyki z kieszeni spodni.
Usiadłam na miejscu pasażera i czekałam aż chłopak ruszy. Odwróciłam głowę w strone okna. Po chwili Ted zapalił i ruszyliśmy z miejsca. Dalej nie mogłam uwierzyć w tą przyjazn miedzy Lou a Adamem. Jesli są przyjaciółmi to napewno Louis wie, że bierze narkotyki. Napewno Adam go wykorzystuje i porzycza od niego kasę na towar. Z zamyślenia wyrwał mnie głos Teda.
-Jesteśmy.
-Dziękuję. Wejdziesz?- spytałam cicho. Chłopak kiwnął głową i wysiedliśmy z samochodu. Z torebki wyciągnełam klucze i otworzyłam drzwi do apartamentu i wpuścilam gościa do środka. Z kuchni przyniosłam jakieś ciastka i picie. Usiadłam na kanapie obok Teda i spojrzałam na niego kątem oka. Chłopak bez słowa przybliżył się do mnie i przytulł. Czułam jego perfumy, ktore koiły moje nozdrza. Wtuliłam się w niego, przejeżdzając nosem po jego szyi.
-Nie chcę już więcej widziec Adama. Nienawidzę go.- szepnełam, powstrzymując łzy. Ted odsunął się ode mnie kawałek i popatrzył na mnie. poca
-Nie martw się. Będzie dobrze.- uśmiechnal się lekko i pocałował mnie w usta. Odwzajemniłam pocałunek, a Ted objął mnie w pasie.
-Oglądniemy jakiś film?-zapytalam chłopaka.
-Jasne.- odsunął sie, włączył telewizor i wrócił na miejsce. - Komedia?
-Mhm.- zabrałam mu pilot i przeskakiwałam z kanału na kanał. Wkońcu znalazłam jakąs komedię i zaczeliśmy ogladać.

środa, 13 lutego 2013

Rozdział 10

-Co ty tu robisz Adam?- zapytałam podchodzącego do mnie chłopaka. Podszedł do mnie bliżej i spróbował mnie objąc. Odepchnełam go mocno. Poczułam nie przyjemny odór alkocholu.- Jesteś pijany.
-Ellie, ja muszę już iść. Poradzisz sobie?- zapytał się Ted. Pokiwałam tylko głową i znów popatrzyłam na mojego byłego.
-Adam co ty robisz w Londynie?- zapytałam ponownie.
-Stęskniłas się? Słyszałem, że tutaj mają dobry towar. Może podasz mi numer jakiegos dobrego dilera.- zaśmiał się.
-Dobrze wiesz, że już nie ćpam.
-Zostało mi jeszcze troche amfetaminy. Chodz ze mna to dam ci za darmo.- zbliżył się do mnie i mocno złapał za rekę.Próbowałam wyrwac z jego uścisku reke, ale na marne.
-Puść mnie, to boli.- szarpałam się. Zakręciło mi się w głowie i upadłam.
"Oczami Zayna"
Pożegnałem się z Khole i poszedłem do parku. Przed parkiem był hotel, w którym nocowała Ellie z Holly. Ominołem go i usiadłem na ławce w parku. Wczoraj rozmawiałem z Louisem. Wyjaśnił mi wszstko, że z Ellie nic go nie łączy. Musiałem ja przeprosić za to co jej powiedziałem o tym niby romansie. Dziś jak przyszła do nas miałem to zrobić, ale Khole mnie powstrzymała. Widać było na odległość, że sie nie lubia. Postanowiłem pójsc do apartamentu Ellie i ją przeprosic. Zerwałem się z ławki i ruszyłem w stronę hotelu. Gdy byłem kilkanaście metrów od wejscia, zauważyłem ją z jakimś chłopakiem. Przy wejsciu, zbliżyli się
do siebie i przytulili. Poczułem nie miłe ukłucie. Nagle koło nich pojawil sie pijany chłopak. Wydawało mi sie, że sie znają. Chłopak złapał ją za reke i pociagnal w swoja strone. Dziewczyna szarpała sie, ale to nic nie dało. Straciła równowagę i upadła na ziemie.Podbiegłem do Ellie i odciągnąłem chłopaka.
-I tak tu wróce.- krzyczał pijany.
Wziąłem na rece Ellie i skierowałem sie do srodka. Z jej torebki wyciągnąłem klucze, otworzyłem drzwi i położyłem ja na kanapie.
-Kręci mi się w głowie.- szepneła.
W kuchni znalazłem szklankę, nalałem do niej wody i podałem Ellie.
-Napij sie.- uśmiechnełem sie lekko i pogłaskałem ją po włosach.
Wzieła do reki napoj i napiła sie troche. Ręce jej drżały, była zdenerwowana.
-Nie bój sie.- złapałem ją za reke.
-Zadzwon do Holly.- powiedziała cicho.
"Oczami Ellie"
Serce dalej wali mi jak młot, kreci mi się w głowie. Zayn poszedł do kuchni zadzwonic. Po kilku minutach wszedł do salonu.
-Holly zaraz tu będzie.- przykleknął obok kanapy.- Ten chłopak, znasz go ?
-Co robiłes pod hotelem?- zapytałam, patrząc sie na niego.
-Zadałem pierwszy pytanie.- powiedział obrażony.
-Dziewczyny mają pierwszeństwo.
-Ale ja zapytałem pierwszy.
-Zayn..- powiedziałam cicho. Chłopak westchnął.
-Chciałem cie przeprosic o tym co mówiłem o tobie i Lou. Przepraszam.- spuścił głowę.
-Okej, nic się nie stało.-uśmiechnełam sie lekko. Wstałam do pozycji siedzącej, wziełam koc z końca kanapy i sie nim przykryłam.
-Serio?- zerknął na mnie. Pokiwałam głowa. Usmiechnął sie do mnie szczerze i pocałował w policzek.- Nie powinienem.
Chciałam cos jeszcze powiedziec, ale do pokoju weszła Holly z całym One Diection, Dan i Eleanor.
-Wiecej matka was nie miała?- uśmiechnełam się do nich.
-Nie.- wyszczerzył się Harry. Podszedł do mnie i mocno mnie przytulił.- Nic ci nie jest?
-Juz jest okey. Zayn cos ty im powiedział? Ze zawał mam? Tylko zemdlałam.
-Ciekawa jestem dlaczego zemdlałas. Podobno byłas z Tedem.- powiedziała Dan. Zayn skrzywił się lekko, słysząc jego imię.
-Napewno zemdlała na mój widok.- powiedział Lou z dumą. Wszyscy wybuchneliśmy śmiechem.
-Jasne geniuszu, przecież ty nie widziałeś Ellie od kiedy była u nas rano.- powiedział Horan przez śmiech.
Louis podrapał sie po głowie, wzruszył ramionami i usiadł obok mnie. Cała załoga śmiała sie w najlepsze. Wyjełam telefon z kieszeni spodni i napisałam sms Holly "To był Adam". Nacisnełam "wyślij" i czekałam na odpowiedz. Długo nie musiałam czekać.
-Cooo?- krzykneła Holly na cały salon.- Był tu? Gadałaś z nim?- wszyscy się usiszyli i spojrzeli na Holly.
-Chodz do pokoju to ci wyjaśnie.- powiedziałam wstając.
-Ellie powinnaś już im to powiedzieć. Sa naszymi przyjaciołmi.- powiedziała stanowczo Holly.
-Ale co powiedzieć? Czy my o czymś nie wiemy?- zapytał smutny Liam.
Ponownie usiadłam na kanapie i zaczełam opowiadac powoli historię z Adamem.[ kto nie czytał-rozdział 4 ]
-Pozniej przyjechaliscie i koniec opowiesci.- powiedziałam cicho. Do oczu napłyneły mi łzy. Poczułam jak wszyscy podeszli do mnie i mnie mocno przytulili. Potrzebowałam tego. Potrzebowałam takich przyjaciół jak oni. Rozpłakałam sie na dobre.
-Dziękuje wam, że jesteście.- powiedziałam i się do nich uśmiechnełam.
-Na poprawę humoru, proponuję imprezkę u nas w domu.- powiedział uśmiechnięty Lou.- Kto sie zgadza, niech podniesie ręke.
Wszyscy podnieśliśmy rece oprocz Liama i Dan.
-Idziemy na randkę.- wyjasniła Dan, całując Liama.
-Dobra, czyli zaczynamy o 19.-krzyknał pasiasty.
-A moge z kims przyjsc?- popatrzyłam błagalnie na Louisa. Wszyscy zrobili głośne "uuu". Zaśmiałam się.
-Jasne. Musze zaprosic jeszcze kilku znajomych i będzie elegancko.- wyszczerzył się.
Posiedzieliśmy jeszcze godzinę, rozmawiając i postanowiliśmy się zbierac na małą imprezke. Pożegnałam się ze wszystkim i weszłam do pokoju.
-Ide pierwsza pod prysznic.- krzyknełam do Holly. Wziełam najpotrzebniejsze rzeczy, weszłam do łazienki i zamknełam drzwi na zamek. Rozebrana, wslizgnełam się do wanny. Wlałam kilka płynów i położyłam głowe na krawedzi wanny. Po 15 minutach ubrałam się w krótkie spodenki i zwykły top. Otworzyłam kosmetyczkę, wyjełam z niej eyeliner i tusz do rzęs.
Usłyszałam dzwięk dzwonka do drzwi.
-Ellie, otwórz. Ja jestem nie ubrana.- krzyknela moja przyjaciółka.- Napewno do ciebie.
Wziełam telefon do reki i spojrzałam na godzinę. 17.09. Wyszłam pędem z łazienki i otworzyłam drzwi.
-Cześć Ted.- uśmiechnełam się do niego.
-Czesc. Przyszłem nie w porę?- powiedział, wpatrujac się we mnie.
-Nie, brałam prysznic. Mam plany na ten wieczór. Moj przyjaciel organizuje taka mała impreze i pomyslałam o tym, żebysmy poszli na nią.- poopatrzyłam na niego błagalnie.
-Okej, o której mam przyjechać po ciebie?
-O 19, zdązysz?
-Jasne. Ten koleś co cię zaczepił przed hotelem, znasz go?
-Tak, ale nie jest nikim ważnym. Przyjedz o 19.- pocałowałam go lekko w policzek i zamknełam drzwi.
Mam nadzieję, ze nie będzie już pytac o Adama. Wróciłam do pokoju, prawie się przewracając o jakieś ubrania.
-Holly, sprzatasz to.- powiedziałam do niej, podnosząc bluzkę.
Tydzień minął od naszego przyjazdu, a ja dalej sie nie rozpakowałam. Wyciągnełam wszystkie ciuchy i znalazłam czarna sukienke [oprócz tego koka]. Przebrałam się w nią i włączyłam prostownice w łazience. Między czasie zrobiłam idealne kreski i pomalowałam rzęsy.Po kilkunastu minutach dokładnie wyprostowane włosy, spryskałam lakierem.
-Ellie, pomalujesz mnie?- powiedziała błagalnie dziewczyna, wchodząc do łazienki.Głośno westchnełam i wyciągnełam potrzebne kosmetyki. Postanowiłam Holly zrobić lekkie loczki prostownica. Efekt był
wspaniały.
-Slicznie wygladasz. Niall będzie zachwycony.- powiedziałam do szczerzącej się do lustra przyjaciółki.
-Ty tez pieknie wygladasz. Ted bedzie zachwycony.- powtórzyła po mnie. Usmiechnełam sie do niej i wyszłyśmy z hotelu.

niedziela, 10 lutego 2013

Rozdział 9

Wstałam do pozycji siedzącej i rozglądnełam się po pokoju. Zatrzymałam wzrok na podłodzę. Na dywanie spał Ted przytulając poduszkę. Skąd on się tu wziął? I jak ja się znalazłam w łóżku? Może się teleportowałam przez sen? Chłopak powoli się budził.
-Ted, skąd się tu wziąłes?
-Przepraszam cię, nie powinienem u ciebie nocować. Jak zasnełaś zaniosłem cię tu i później ja sam zasnąłem na podłodze.-zaśmiał się, poprawiając włosy.
-Nic sie nie stało i dziękuje, że mnie tu przyniosłeś. Jestem ci dłużna, zrobie co chcesz.- uśmiechnełam się. Chłopak spojrzał na wyświetlacz telefonu i zrobił wielkie oczy.
-Muszę juz iść, bo spóźnie się do pracy. Mam przerwę o 13, przyjdz do tej samej kawiarni co wczoraj się poznaliśmy. Cześć.- podszedł do mnie i pocałował w policzek.
-Okey, ale ja stawiam.- uśmiechnełam się do niego na pożegnanie i poszłam się przebrać.
Koło 10 przyszła Holly i wypytywała o "przystojniaka z kawiarni".
-Jak mogłaś zasnąc?- pytała ciągle zdenerwowana moja przeyjaciółka.- Chłopak przychodzi do ciebie i ty po 5 minutach zasypiasz i jak ja mam sie nie denerwować?
-Nie po 5, zasnełam gdzieś w połowie filmu. A o 13 idę z nim na kawę.-powiedziałam z dumą. Wziełam kubek herbaty z blatu i usiadłam na krześle.
-No brawo, robisz postępy.-klepneła mnie po ramieniu, popatrzyłam na nią z zażenowaniem.-Co? Chwalę cię.
-Nic,nic. Co tam u chłopaków?- zapytałam, popijając goracy napój.
-Masz od nich pozdrowienia i chcą żebyś przyszła. Zayn wczoraj przyszedł z tą swoją panna i troszeczkę denerwowaliśmy ją.
-Dzisiaj może do nich wpadne.- powiedziałam cicho.- A wiesz może czy Zayn jest w domu ? Niechcę się z nim spotkać.
-Elieee! Będziesz sie przed nim ukrywać? Korzystaj z życia, nie przejmuj się nim. Poznałaś Teda to może cos z tego będzie.- poruszyła zabawnie brwiami.
-Zrozumiałam, idę do chłopaków. Idziesz ze mną? Aha, ty dopiero od nich przyszłas.- wstałam i ruszyłam do pokoju.
-Ide z tobą.- krzykneła dziewczyna. Ta, przecież ona musi być obok blondynka 24 h na dobę. Czy ona nie przeżyje kilku godzin bez Nialla? Co ta miłość robi ludziom. Przebrałam się w koronkową sukienkę przed kolano, wziełam brązowa torebke na ramię i białe balerinki.
Spojrzałam w lustro na swoje odbicie. Brakowało tylko małego makijażu. Weszłam do lazienki, wyjełam z kosmetyczki tusz do rzęs i eyeliner. Gdy zrobiłam idealne kreski, pomalowałam rzęsy. Z uśmiechem na twarzy, wyszłam z hotelu razem z Holly.Do willi One Direction dojechałyśmy taksówką. Drzwi otworzył nam Niall jak zwykle z bananem na twarzy i jak zwykle w rękach trzymał ciastka.
-Wchodzcie.- wpuścił nas do środka. W salonie siedziała reszta zespołu ze swoimi dziewczynami. Lou z Harrym rzucili się na mnie przytulając mnie[czyt.dusić].
-Tez was dawno nie widziłam, ale brakuje mi tlenu.- zaśmiałam się. Od razu oderwali się ode mnie i zmierzyli mnie wzrokiem od góry do dołu.
-Ładnie wyglądasz.- powiedział Harry, uśmiechając się cwaniacko. Poczochrałam go po loczkach, wiedząc że tego nie lubi, i usiadłam na kanapie pomiędzy Eleanor a Liamem.
-Cześc dziewczyny.- Liam popatrzył na mnie smutno i udawał obrażonego.- Też cię kocham Li.-uśmiechnełam się słodko do chłopaka i go mocno przytuliłam.
-I to rozumiem.- powiedział szczęśliwy. Zaśmiałam się i rozgladnełam się do okoła.
-Ellie odezwał się do ciebie ten przystojniak?- powiedziała głośno Holly. Popatrzyłam na nią ze zdziwieniem. Przypadkiem nie gadałyśmy o tym rano? Mam chyba problemy z pamięcią. Dziewczyna głową pokazała na Zayna.
-Co? Jak mogłaś nas zdradzić? Przecież bylismy tak dobrym związkiem.- zaczeli udawać plakac Lou z Harrym.
-Musisz nam opowiedzieć.- uśmiechneła się do mnie Dan.
-Tak odezwał się, dzisiaj się z nim spotykam.- podeszłam do pasiastego i Hazzy.- Nie płakać mi tu. Zawsze będe was kochac.- zaśmiałam sie.- Grupowy misiek?-popatrzyłam na nich.
-Lubimy grupowego misia.-krzyknął Hazza. Chłopaki znów zaczeli mnie dusić i nie przypominało to grupowego misia. Usłyszałam śmiechy dziewczyn. 
-Dobra, wystarczy tego dobrego.- wstała z kanapy Elen i odciągneła chłopaków ode mnie.- Ellie, chodz nam opowiedz ze szczegołami o tym Tedzie.- wzieła mnie pod ramię i prowadziła mnie na górę. Ręką zawołała Holly z Dan. Gdy weszłyśmy do pokoju Lou, usiadłam na łóżku i rozglądałam się do okoła. Na jednej ze ścian była namalowana ogromna marchewka i miała namalowany uśmiech.
-To dzieło Louisa. Najpierw kupił sobie marchewkę-przytulankę, ale Niall ją niechcący wrzucił do rzeki. I nie dawno postanowił namalowac na ścianie wielką marchwę.- wyjaśniła Eleanor.
-Serio ma takiego bzika na punkcie marchewek?- zapytalam. Pokiwała głową.- Muszę wam mówić o Tedzie?-powiedziałam błagalnie.
-Tak jakby. Całe One Direction teraz stoi pod drzwiami, więc wymyśliłam taki plan.-szepneła do nas Eleanor, która odeszła od drzwi i usiadł obok mnie.- Ellie, mam dla ciebie bojowe zadanie. Będziesz głośno mówiła o Tedzie jakieś fajne rzeczy.
-Wczoraj go poznałam i gadałam z nim jakies 10 min.- powiedziałam cicho, podnosząc ręcę do góry.            -No i co z tego. Chłopaki o tym nie wiedzą. Dobra, akcja "Zayn musi być zazdrosny" uważam za otwartą.-zaśmiała się Elen.
-Ja mam zacząć?- zapytałam, dziewczyny pokiwały głowami, cicho westchnełam.- Dziewczyny musicie go poznać. Jest przystojny, zabawny, chojny, szlachetny, schludny.- powiedziałam, powstrzymując śmiech, Dan zrobiła poważna minę i mnie szturchneła. -No co?
-Zazdroszcze ci Ellie, takiego chłopaka też chciałabym mieć.- powiedziała głośniej Eleanor.
-Mam dobry gust. Nie lubię chłopaków co najpierw mówią dziewczynie, że sie w niej zakochał,a na drugi dzień przychodzi z jakas tapeciarą.- powiedziałam jeszcze glosniej. Miałam na myśli Malika. Dziewczyny pochwaliły mnie, klepiąc po ramieniu.Nagle do pokoju wparował wściekły Louis.
-Czyli z nami to koniec Eleanor? Wolisz innego?- powiedział zdenerwowany.
Do pokoju pasiastego wszedł Niall z miską ciastek, Harry i Liam. Gdy weszli, Dan szybko pobiegła zamknąc drzwi na zamek i usiadła na kolanach Liama.
-Kochanie, to tylko taka akcja. Robimy wszystko żeby Zayn był zazdrosny o Ellie. I z tobą nie zrywam, bo cie kocham.- podeszła do swojego chłopaka i go mocno przytuliła. Mmm, jak słodko.
-A co do tej akcji, to Zayna pod drzwiami nie było. Jak poszłyście na góre, powiedział tylko, że idzie na miasto ze swoją "dziefczyną".- powiedział śmiesznie Harry.
-Cholera!- krzyknełyśmy wszystkie cztery. A miałam takie dobre przemówienie.
-To co chłopaki bierzecie udział w naszej akcji?- zapytała Dan z uśmiechem, patrząc na wszytkich.
-No jasne.- powiedzieli chórkiem.
-Ale jak Zayn ma już "dziewczynę swoich marzeń" to niech z nią bedzie. Podoba mi się, ale jak wybrał ją to jego sprawa. Mnie to nie obchhodzi.- powiedziałam do wszystkich.
-Tak, tak.- odpowiedzieli jednocześnie.
Harry wyszedł z pokoju i poszedł do Caroline, Niall z Holly poszli do kuchni. Dwie zakochane parki okazywali swoje uczucia. Spojrzałam na godzinę w komórce i szybko wstałam.
-Gołąbeczki, ja spadam na randkę z Tedem. Wpadnę pózniej.- powiedziałam za jednym tchem.
Wyszłam z willi chłopaków i złapałam taksówkę. Wzrokiem znalazłam kawiarnie, w ktorej wczoraj poznałam Teda. Pchneła drzwi i stanełam w progu. W kącie po prawej stronie siedział znany mi już uśmiechniety chłopak. Pomachał mi ręką i ruszyłam w jego kierunku.
-Czesc, przepraszam za spoznienie. Byłam u przyjaciół i straciłam poczucie czasu.- położyłam torebkę na krześle obok i usiadłam na przeciwko Teda.
-Nie musisz mi się tłumaczyc. Ja też niedawno przyszłem.Ładnie wygladasz. - uśmiechnął się do mnie i podał mi menu.
- Chcesz coś do picia?
-Cappucino z bitą śmietną, a ty? Pamiętaj, że ja stawiam. Umowa to umowa.- powiedziałam z uśmiechem.
Z Tedem rozmawiałam jak ze starym przyjacielem. Świetnie się dogadywaliśmy i mieliśmy dużo wspolnych tematów. O 14 chłopak musiał isć juz do pracy. Wymieniliśmy się numerami i postanowiłam go podprowadzic. Nie było sensu wracac do chłopaków, a do hotelu miałam bliżej i miałam osobe towarzyszacą, więc miałam pewność że się nie zgubię.
-Kończe o 17, spotkamy się?- zapytał się nie śmiało.
-Wpadnij do mnie to poogladamy tym razem cały film.- zaśmiałam sie.
-Mam nadzieję.- popatrzył na mnie cwaniacko i poruszył śmieszne brwiami.
-I ty mówisz, że ja mam skojarzenia, jak śmiesz.- powiedziałam poważnie. Ted zaczął się śmiać.
-Nie mam skojarzeń. Wydawało ci się.- odparł znowu z tym cwaniackim uśmieszkiem.
-Zboczeniec.- walnełam go lekko w ramię, śmiejąc się.
-Ej to się nazywa molestowanie.- powiedział trzymając się za "obolałą" ręke. Zaczełam go łaskotać.Ze śmiechu wylądowal na trawie, śmiejac się.
-Ratunku, ona mnie gwałci. Ludzie ratujcie. To jest seryjny zabójca.- krzyknął przez śmiech.
Ludzie, którzy przechodzili obok nas, krzywo się popatrzyli i szli dalej. Jedno dziecko podeszło do nas i zapytało:
-Mamo, teraz juz nie moge nikogo laskotac?- powiedział smutno chłopiec. Jego mama szybko złapała chłopca za reke i pociagneła w kierunku placu zabaw.
-No i widzisz co narobiłes. Biedne dziecko.- zaśmiałam się, podnosząc się z trawy. Otrzepałam spodnie i popatrzyłam na Teda.- Nie za wygodnie ci na tej trawce? Podobno musisz isc do pracy.
Chłopak zerwał się, złapał mnie za reke i pociagnał.
-Chodz, bo się spoznie.- spojrzałam na nasze splecione ręce.
-Przeciez ja cię teraz molestuje.- uśmiechnełam się cwaniacko.
-E tam, to tylko złudzenie. -zaśmiał sie i objąl mnie ramieniem.
Uśmiechnełam się sama do siebie i ruszyliśmy do hotelu. Przy wejsciu chwile staneliśmy.
-Po 17 bede u ciebie.- powiedział i przytulił mnie.
-O kogo my tu mamy. Co za niespodzianka. Ellie we własnej osobie.- usłyszałam zza pleców.
Odwróciłam się i zamarłam.

sobota, 9 lutego 2013

Rozdział 8

Spojrzałam na wyświetlacz telefonu- 8.44. Długo pospałam. Wstałam i poszłam do łazienki. Zrobiłam poranna toaletę, ubrałam się i delikatnie się pomalowałam. Na śniadanie postanowiłam zrobić gofry z nutella. Przygotowałam wszystkie składniki i wziełam sie do roboty. Po 15 minutach do kuchni weszła zaspana Holly.
-Co tak pachnie?
-Siadaj i jedz.- podałam jej talerz z goframi i usiadłam naprzeciw niej. Gdy zjadłyśmy, streściłam rozmowe z Malikiem.Zapowiadał się słoneczny dzień, więc południe we czwórkę, z Holly, Danielle i Eleanor wybrałyśmy się na zakupy. Chyba przez całe życie nie przymierzałam tylu sukienek i bluzek co dzisiaj. Dziewczyny z wieszaków brały wszystkie ubrania, nawet nie patrząc na rozmiar, wpychały mnie do przymierzalni i kazały mi mierzyć wszystko. Po dwóch godzinach spędzonych w kilku sklepach miałam już dość. Wybrałam tylko kilka bluzek i krótkie czarne spodenki. Po zakupach poszłyśmy do kawiarni
napić się kawy. Usiadłyśmy przy oknie. Zgłosiłam się na ochotnika, że pojde zamówić napoje. Ruszyłam w kierunku lady i zamówiłam cztery kawy. Obok mnie stał przystojny blondyn i co chwile spoglądał na mnie.
-Cześć, ty pewnie jesteś Ellie. Widziałem cię w gazecie z One Direction.-podał mi ręke.
-Cześć, zgadza się.- uśmiechnełam się.
-Jestem Ted, miło mi.
-Mi również. Chętnie bym z tobą jeszcze pogadała, ale koleżanki na mnie czekają.- podniosłam tacę z napojami i pokazałam głową na dziewczyny.
-Nie ma sprawy, mam nadzieję że się jeszcze spotkamy.- uśmiechnął się czule i poszłam do dziewczyn.
-Co to za przystojniak?- zapytała Eleanor poruszając zabawnie brwiami.
-Wydaje mi się, że masz chłopaka o imieniu Louis.- zaśmiałam się.- Ten przystojniak to Ted.
-Oj tam oj tam.- powiedziała dziewczyna.
Eleanor i Danielle bardzo polubiłam. Rozmawiałyśmy i śmiałyśmy się z różnych dziwnych rzeczy. Po 17 Danielle musiała już iść, bo umówiła się z Liamem. Zapłaciłyśmy i ruszyłyśmy w drogę powrotną.
-Ej patrzcie, to nie jest Zayn?- krzykneła nagle Danielle.
-Nie drzyj się, bo nas usłyszy.-pisneła Holly.- Tak wogule to gdzie on jest?
-Tam.-pokazała ręką Dan.
Kilkanaście metrów od nas stał Zayn z jakąs laską. Przytulali się i całowali. Dwa dni temu mówił, że się we mnie zakochał.Można i tak.
-Ellie nie przejmuj się tą pustą lalą.- powiedziała Elen[Eleanor] przytulając mnie.
-Nie przejmuje się nimi.
-Jasne , jasne.- odparła Dan.
-Dzięki, nie wierzycie mi ?-zapytałam udając mine kotka.
Zayn nas chyba zauważył, bo szedł w naszą stronę z tą lalą.
-To ja idę, pa.- skierowałam się w przeciwną stronę, ale gdy chciałam odejsc, ktoś mnie zatrzymał.
-Cicho siedź, zostajesz tu.-sykneła Holly i pociągneła mnie za ręke.
-Cześć dziewczyny. Przedstawiam wam moją nowa dziewczynę, to jest Khole.- powiedział uśmiechnięty Zayn, przytulając swoją nową dziewczynę. Oczy wyszły mi z orbit. Stałam tam jak sparaliżowana. Dan, Holly i Elen podawały ręce, ściskając dziewczyne.
-Teraz ty.-szepneła mi do ucha Dan. Popatrzyłam na nią błagalnie.- Nic ci się nie stanie.
Podeszłam do Khole, uśmiechnełam się sztucznie i uścisnełam jej dłoń. Teraz Zayn, pomyślałam.
-Gratulację.- powiedziałam z wymuszonym uśmiechem i podałam ręke. Dan rozmawiała z nową znajomą, Holly z Elen poszły kupić cos do jedzenia, a ja stałam jak kołek. Rozejrzałam się po okolicy i zauważyłam, że kilka metrów od nas jest ławka. Pokazałam Dan palcem gdzie ide i ruszyłam w kierunku ławki. Słońce jeszcze mocno grzało, a lekki wiatr rozwiewał moje włosy. Przymknełam oczy, rozkoszując się chwilą. Nie trwała zbyt długo, poczułam jak ławka lekko się ugina. Otworzyłam lewe oko i ujrzałam Zayna. Odwróciłam głowę, by nie zwracać na niego uwagi.
-Ukrywasz swój romansik z Lou przed Eleanor?-powiedział spokojnie , popatrzyłam na niego krzywo.
- Nie wiedziałam, że pokryjomu spotykam się z Lou. Dzięki, że mi o  tym mówisz.
-Nie udawaj, że po miedzy wami nic nie ma. Widziałem jak się na niego patrzysz.
-Jak masz zamiar takie brednie gadać, to lepiej bedzie jak stad pójdziesz.- wzruszył ramionami i poszedł w stronę swojej milejdi. Zdenerwowana postanowiłam sama pójśc do hotelu. Dziewczynom wysłałam sms, że jestem w apartamencie, żeby się nie martwiły.
Przy wejściu zobaczyłam znajomą sylwetkę.
-Louis ?
-O kogo my tu mamy, Ellie. Wiesz gdzie jest Eleanor, nie odbiera telefonu.- zapytał z uśmiechem.
-Obok KFC.- powiedziałam krótko. Lou mnie zatrzymał i zapytał czy coś się stało.- Zapytaj się Malika. Wymysla sobie jakieś bajki, że mamy romans i kryjemy nasz związek przed Eleanor.-odparłam i weszłam do hotelu. Pasiasty stał nadal zdezorientowany przy drzwiach i dopiero po dłuższej chwili, ruszył z miejsca. Nie dziwie mu się, pewnie też bym tak zareagowała. Holly wróciła kilka minut po mnie.
-Hahahaha ty i Lou hahahaha.- śmiała się jak głupia, gdy powiedziałam o moim "romansie".
-No co ? Pasowalibyśmy do siebie.- powiedziałam z usmiechem.
-Hahahaah jedno głupsze od drugiego.- odparła turlając się po podłodze. Rzuciłam w nia poduszka i wróciłam do oglądania filmu.- Cicho, chce ogladac. Boze widzisz, a nie grzmisz.- westchnełam.
Nagle usłyszałam dzwonek do drzwi. Holly nie przejmując się ani trochę, dalej się śmiała. Zwlekłam sie z kanapy i poszłam otworzyc. W drzwiach stał rozpromieniony Niall. Wszedł bez słowa i poszedł do salonu.
-Co jej się stało?- zapytał przerażony chłopak, gdy zobaczył Holly.
-Nic, wyobraziła sobie tylko związek mój i Lou.- powiedziałam spokojnie. Niall jak na zawołanie zaczął się śmiać jak małe dziecko. Wziełam moją kamerę i położyłam na stole, by nagrała Nialla z Holly. Stanełam na kanapie i rzucałam w nich poduszkami. Śmiech blondyna był zarażający, sama zaczełam się cieszyć jak oni.
-Louis i Ellie to dobrana para, Maciek i Barbara.- śmiała się Holly.
-Marchewkoweeeee potworki.-powiedział przez śmiech blondas.
-Pff, lepsze łososiowe potworki.- Niall na chwile spoważniał i popatrzył na mnie dziwnie.- Łososiowy to taki sam jak pomarańczowy kolor ale inny.- wyjaśniłam mu i zaczął dalej rżeć .
Nasze głupawka trwała około godziny, bo ktoś zadzwonił do drzwi. Znowu musiałam ja otworzyc, bo zakochańce uciekli do pokoju.Po drodze wyłączyłam kamerę i otworzyłam po raz drugi drzwi.
-Cześć.- w progu stał z bananem na twarzy Ted.
-Cześć, co ty tu robisz? Jak mnie znalazłeś?- wyjąkałam
-Dostałem tu prace jako kelner i widziałem jak wchodzisz do hotelu, więc tylko sprawdziłem w komputerze jaki masz numer mieszkania no i jestem. Ładnie wyglądasz.- odparł. Spojrzałam na mój strój- krótkie spodenki, bluzka co troche odsłania brzuch i wlosy potargane we wszystkie strony. Zaśmiałam się cicho i wpuściłam chłopaka do środka.
-Kto to ?- wydarła się Holly, która wychylała sie z blondynem zza drzwi.
-Holly, Niall to jest Ted.- powiedziałam z uśmiechem. Chłopaki podali sobie ręce.
-My idziemy do chłopaków. To cześć.- pożegnała się Holly i wyszli z apartamentu.
-To może oglądniemy jakąś komedie?- zapytałam chłopaka.
-Jasne.
Usiedliśmy na kanapie i włączyłam film. Oczy powoli mi się zamykały, czułam tylko jak czyjeś ramiona mnie obejmują.

piątek, 8 lutego 2013

Rozdział 7

Obudziłam się z bólem głowy. Malika obok mnie nie było, chyba spał na kanapie w salonie. Wstałam z łóżka i zeszłam na dół do kuchni.
-O czeeeść, jak się spało?-przywitał mnie uśmiechnięty Niall.
-To chyba raczej ja powinnam się spytać ciebie o to samo.-powiedziałam z uśmiechem-Jak tam po upojnej nocy z Holly?
-Oj tam oj  tam. Masz tabletki i wodę.- chyba czytał mi w myślach, bo akurat chciałam sie o te tabletki spytać.
-Dzięki.- odparłam i szybko połknełam tabletki. Nialla już nie było w kuchni, to poszłam do salonu. Zastałam tam Liama.
-Jak tam po wczorajszym? Główka boli?- zapytał, śmiejąc się.
-Cichoo, proszę. Kac to morderca. Jak umrę to powiedz mojej mamie, że w moim pokoju pod łóżkiem są słodycze.
Padłam na kanapę obok Liama. Chłopak się zaśmiał i dalej ogladał jakąs bajkę. Nagle sobie uświadomiłam, że nie ma tu Zayna, w pokoju też go nie było. Postanowiłam się spytać Liama.
-Wyszedł gdzieś godzinę temu. Coś mu się chyba stało, bo był smutny.
-Wiem dlaczego.-szepnełam.
-To powiedz czego.- myślałam ze nie usłyszy, pech to pech. Zaczełam nawijać jak katarynka o wczorajszej rozmowie z mulatem.
Liam mnie pocieszał, że wszystko będzie dobrze i wgl.
-Gdzie jest Danielle tak wgl?
-Musiała iść do pracy.-uśmiechnął się . Pokiwałam głową, że zrozumiałam i zaczeliśmy oglądać przygody tarzana. Tak naprawdę bardzo interesujący film, czujecie ten sarkazm? Liam uparł się jak dziecko, że ten odcinek musi obejrzeć. Po godzinie wszyscy zeszli na dół i robili kanapki na śniadanie. Liam poszedł im pomagać, a ja zostałam sama. Do salonu wbiegł Lou w  samych bokserkach i wyłączył telewizor.
-Ej no ! Przygody tarzanka mnie bardzo wciągneły, musze je obejrzeć.- patrzyłam groźnie na pasiastego.
-I co z tego?- powiedział z uśmiechem. Wziełam jedną poduszkę i zaczełam gonić chłopaka. Wskoczył na kanape, a ja za nim.
-Strzerz się kobieto! Jestem uzbrojony.
-Niby czym ?- pokazałam mu język.
-Moją marcheeeeewkę- wydarł się- A masz !- zaczął mnie "bić" dmuchaną marchewką. Spadłam z kanapy i zaczełam się drzeć.
-Aaaaa, ratujcie ludzie ! On mnie zabiję , marchewka mnie zabije . Ratunkuuu .- Lou siadł na mnie zaczął łaskotać.
Tak jak myślałam, wszyscy stali przy drzwiach kuchni i tarzali się ze śmiechu. Co najlepsze Holly nagrywała nas, mnie i Louisa, moją kamerą. Usłyszałam głośny huk, spojrzałam na drzwi. Zayn stał i wpatrywał się we mnie. Popatrzył na pozostaałych i pobiegł na górę.
-Lou zejdź.-odepchnełam Lou i szłam w kierunku pokoju Zayna. Zapukałam, nie odpowiedział. Otworzyłam drzwi i powoli weszłam do pokoju. Zayn gdy mnie zobaczył, wstał z łóżka i podszedł do mnie. Zrobiłam kilka kroków w tył, był zdenerwowany. Przycisnął mnie do ściany i patrzył w moje oczy.
-Czujesz coś do mnie?
-Zayn, umawiali...
-Wiem, ale chce wiedzieć teraz.-przerwał mi krzycząc. Przestraszyłam się go nieco. Do oczu napłyneły mi łzy, zacisnełam zęby. Co ja mam mu teraz powiedzieć? Że podoba mi się, ale nie mogę z nim być, bo się boję ? Boje się miłości, boje się że mnie to samo spotka co z Adamem, boje się zakochac w nim .
-Tak myślałem. Podoba ci się Lou, wczoraj się z nim całowałaś, dziś on leżał na tobie.- powiedział ze spuszczoną głową.
-To nie tak. - szepnełam
-Wyjdź.- powiedział , odwrócił się i usiadł na łóżku. Wyszłam z pokoju zabierając swoje wczorajsze ciuchy. Jak on mógł uwierzyć, że ja coś z Louisem. Nie mogę w to uwierzyć. Skierowałam się do łazienki, szybko się przebrałam i zeszłam szybko po schodach. Nic nie widziałam, łzy leciały po moich policzkach jak wodospad.
-Ellie, co się stało ?- usłyszałam Holly. Otarłam łzy i wyszłam szybkim krokiem z domu.
Złapałam taksówke i pojechałam do hotelu. Telefon ciąglę dzwonił, ale nie miałam ochoty z nikim gadac. Położyłam się na łóżku i zasnełam.
"Oczami Holly"
-Ellie co się stało?- zapytałam przyjaciółkę, która była cała zalana łzami.- Ide pogadac z Malikiem.
Weszłam bez pukania do pokoju i podeszłam do niego.
-Co jej powiedziałes ?- zapytałam zdenerwowana.
-Niech ci ona powie. Ja nic jej nie zrobiłem- odparł.
-Czyli sama z siebie się rozpłakała? Zayn nie wciskaj kitu.- wyszłam z pokoju i podeszłam do Nialla, który siedział na kanapie.
-Podwieziesz mnie?- chłopak tylko pokiwał głową i po kilku minutach byliśmy pod hotelem.
-Iść z tobą?- zapytał z troską.
-Nie, sama z nią pogadam.- pocałowałam go w policzek i wyszłam z samochodu.
Ellie znalazłam w sypialni, spała. To się dowiedziałam o calej sytuacji. Usiadłam na kanapie w salonie, wziełam kamerę przyjaciółki i obejrzałam film, który nagrałam dzisiaj. Może Zayn poczuł się zazdrosny o Ellie? Wczoraj musiała pocałować Lou i dziwnym trafem Zayn odrazu był zmęczony i dzisiał Lou siedział na dziewczynie. Pewnie pomyślał, że Ellie czuje cos do Lou. Ale może być inaczej.

niedziela, 3 lutego 2013

Rozdział 6


Weszłam do salonu chłopaków razem z moją przyjaciółką. Siedzieli rozwaleni na kanapie i oglądali jakiś film. Louisa noga była na twarzy Liama, Harry przytulał drugą nogę pasiastego, a Niall siedział na kolanach Liama. Taa, napewno wygodna pozycja. Zayna nie było.
-Cześć wszystkich, gdzie Zayn?-zapytałam, siadając na oparciu kanapy.
-W pokoju.-odpowiedział krótko Liam, nie spuszczając wzroku od ekrana. Wstałam i skierowałam się do pokoju Malika. Otworzyłam lekko drzwi. Zayn siedział na kanapie, paląc papierosa. Podeszłam bliżej i usiadłam obok niego.
-Ellie, wystraszyłaś mnie.-powiedział, zgaszając papierosa.
-Musze z tobą pogadać, o tym pocałunku rano. Zayn ..-spojrzałam na jego brązowe oczy.-czujesz coś do mnie?
-Tak. Bardzo mi się podobasz. W wywiadzie miałem na myśli ciebie. Zawsze, gdy jesteś obok mnie czuje się swobodnie. Mogę być wtedy sobą. Uwielbiam jak się uśmiechasz. Ellie, ja się w tobie zakochałem.-powiedział. Pogłaskał mnie lekko po policzku. Wstałam i podeszłam do drzwi.
-Zayn, nie jestem gotowa być z kimś w związku. Zresztą ja mieszkam w Madrycie, ty w Londynie. Nic by z tego nie wyszło.
-Poprostu powiedz, że nie czujesz tego samego, zrozumiem.- szepnął. Podszedł do mnie i popatrzył w moje oczy. W jego oczach widziałam smutek.
-Nie jestem jeszcze pewna swoich uczuć co do ciebie, Zayn.- powiedziałam ze smutkiem. Wiedziałam dokładnie, że mi się podobał, ale może jest to tylko złudzenie? Może po kilku dniach mi przejdzie.
-Umówmy się tak, że w niedziele powiesz mi prawdę.
-Zgoda.-powiedziałam i wyszłam z pokoju.
Zeszłam po schodach i usłyszałam krzyki chłopaków.
-Ellie poznasz zaraz nasze dziewczyny.-powiedział Liam, kierując w stronę drzwi. Po chwili w salonie pojawiły się trzy dziewczyny. Jedna z nich podeszła do mnie, uśmiechając się.
-Jestem Eleanor.-powiedziała i mnie przytuliła. Za nią podeszła do mnie Danielle, a poźniej Caroline.
Z Eleanor i z Danielle świetnie się rozmawiało. Za to Caroline, nie była zbyt towarzyska.
-Dziewczyny, nocujecie u nas. Dziś pijeeeeeemy.-krzyknął Lou z kuchni. Zayn zszedł ze schodów i spojrzał na mnie smutno. Spuściłam głowę i wpatrywałam się w czupki moich butów. Lou wyszedł z kuchni z butelkami piwa. Harry przyniósł wódkę, a Niall jedzenie. Włączyliśmy jakąs komedię. Wziełam piwo i usiadłam między Holly a Danielle.
-Gadałaś z nim?-szepnęła nagle przyjaciółka.
-Opowiem ci jutro.-uśmiechnełam się lekko. Cały film komentowaliśmy, popijając piwem. Nic z filmu nie zrozumiałam, no może tylko tyle, że to była komedia. Chłopaki po alkocholu nieźle się bawili. Harry rozebrał się do bokserek i udawał supermena. Potem wskoczył na Louisa i zaczeli wydzierać się, że muszą pilnie wylądować na ziemi, bo się rozbiją. Chyba myśleli, że są pilotami samolotu, ale nie wnikałam. Podeszłam do nich i powiedziałam:
-Załoga Larry, dołańczam do was. Co mam robić?-Harry spadł z pleców Lou i zaczął przemawiać.
-Musimy pilnie wylądować kapitanie.
-Co ty nie powiesz?-poczochrałam go po loczkach. Hazza się nieco zdenerwował i zaczął mnie gonić. Jak bym tyle nie piła to bym jakoś uciekła Loczkowi. Wbiegłam do jadalni. Pijany Harry oparł się o stół.
-Zaraz cię złapie.-powiedział dysząc. Ścigaliśmy się wokół stołu dobre 15 minut. Wkońcu nam się znudziło, pogodziliśmy się i poszliśmy do salonu. Wziełam piwo i zaczełam pić.
-Ej gramy w butelke na całowanie.-krzyknął Niall. Każdemu ten pomysł się spodobał. Usiedliśmy wszyscy w kółku. Niall pobiegł po pustą butelkę i rozpoczeliśmy grę.
-Ja zaczynam.-powiedział Niall i zaczął kręcic. Wypadło na Zayn. Podszedł do niego i pocałował go w policzek. Zayn wylosował Liama, Liam Harrego, Harry Caroline, Caroline Liama. Każdy był pijany oprócz Liama i Zayna. Ciekawa jestem czego nie pije.Od Liama słyszałam, że  ma problemy z nerką, a Zayn na nic nie jest chory. Może nie jest w nastroju.
-Babciu chodź tu.-po chwili zorientowałam się, że Lou wylosował mnie. Podeszłam do niego chwiejnym krokiem i popatrzyłam na pijanych przyjaciół. Malik spojrzał na mnie i wstał.
-Ide do pokoju, jestem zmęczony.-powiedział cicho i skierował się do swojego pokoju. Dziwnie się zachowywał. Westchnełam i podniosłam głowę w strone Lou. Nasze usta się połączyły w pocałunku.Po chwili oderwałam się od niego i usiadłam na swoim miejscu. Gra dalej się rozkręcała. Musiałam całowac się jeszcze z Harrym  i Liamem. Po północy postanowiliśmy iść spac. Napiłam się ostatni raz wódki i wstałam.
-Ellie musisz spać u Zayna, bo pokój gościnny nie jest dobrym pomieszczeniem do nocowania.-zaśmiał się Niall.
-Okey.A Holly?
-To chyba oczywiste, że u mnie.-złapał dziewczynę za ręke i pobiegli szybko na górę. Od Liama pożyczyłam koszulkę i poszłam do łazienki. Wykąpałam się szybko i weszłam do pokoju Malika. Zobaczyłam go na kanapie z telefonem w ręce.Był w samych bokserkach i koszulce.
-Niall mówił, że ..
-Okey, nie ma sprawy.-przerwał mi. Podeszłam chwiejnym krokiem do łóżka i na nim usiadłam.
-Czego wsześniej poszłeś? Była niezła zabawa.-zaśmiałam się
-Zmęczony byłem.
-Jakbyś był zmęczony to byś już spał.-powiedziałam badawczo mu sie przyglądając. Malik nic mi nie odpowiedział.
Powoli do mnie podszedł i usiadł obok mnie. I film mi sie urwał.
"Oczami Zayna"
Usiadłem obok niej. Poczułem zapach wódki z jej ust. Przybliżyła się do mnie i pocałowała mnie. Położyła się na łóżku. Jeździłem rękami po jej prawie nagim ciele, miała tylko koszulkę. Usiadłem na niej okrakiem i włożyłem rękę pod bluzkę. Masowałem jej lekko umięśniony brzuch. Jej ręka powędrowała na mój tors i zjeżdzała w dół. Od razu oderwałem się od niej.
-Przecież chcesz się ze mną przespać, mówiłes że mnie kochasz.- powiedziała wpatrując się we mnie.
-Jesteś pijana, idz spać.- wstałem i poszłem do łazienki.
Oparłem się o zlew i spojrzałem w swoje odbicie.
-Co ja robię ?- opłukałem wodą twarz i poszłem do pokoju.
Ellie już spała. Wślizgnałem się pod kołdrę i zasnołem.

Rozdział 5


Poczułam, że jestem przez kogoś obejmowana. Czy to jakiś zboczeniec? Powoli otworzyłam jedno oko. Zapomniałam, że Zayn u mnie nocował. Uśmiechał się przez sen, pewnie coś fajnego mu się śni. Wstałam do pozycji siedzącej chcąc wyjść z
objęć Malika. Chyba mu się to nie spodobało i na jego twarzy pojawił się grymas. Albo coś w tym jego śnie nie szło po jego myśli albo się obudził, ale za żadne skarby mnie nie puści. Zayn objął mnie mocniej i położył głowę na moim gołym brzuchu. Zrezygnowałam z pomysłów pod tytułem "Jak wyjść z Malika objęć" i zasnełam. Obudziło mnie łaskotanie po brzuchu. WTF? Coś chodziło po moim brzuchu ! Otworzyłam jedno oko z przerazeniem. Zobaczyłam Zayna z głową na moim brzuchu, który bawił się telefonem. TO BYŁ MÓJ TELEFON!
-Nie za wygodnie ksieżniczko? Jeszcze z moim telefonem.-spojrzałam na niego groznie, a ten się tylko zaśmiał.
-Twój brzuch jest wspaniałą poduszką. I znalazłem fajną grę i doszłem do 6 poziomu.-powiedział dumnie.
-Koniec tego dobrego.-zepchnełam go z łóżka i wylądował na ziemi.-Która godzina i gdzie Holly.?-zapytałam
-Auuu?To bolało.-rzucił się na łóżko, przygniatając mnie.-Przeproś ładnie młoda damo.
-Jesteś ciężki.-próbowałam go dźgnąc, ale na moje nieszczęście złapał mnie za ręce.
-Przeeeeeeproś.-powiedział przeciągając słowo, zbliżajac niebezpiecznie swoją twarz.-Albo buziak.
-Cwaniak z ciebie.Nie dam się tak łatwo.-pokazałam mu język i odwróciłam głowę w lewo.
Zayn się zaśmial i pocałował mnie w policzek. Odwróciłam głowę w jego stronę, a Zayn wykorzystując okazję przyssał się do moichą ust. Całował najpierw delikatnie, póżniej ... "dziko", chyba to bedzie najlepsze określenie.Malik zaczął masować mój brzuch. Wplotłam ręce w jego włosy, roskoszując sie pocałunkiem. Usłyszałam głos przyjaciółki z salonu. Oderwałam się od chłopaka i wybiegłam z pokoju.
-Holly, cześć.-powiedziałam, szczerząc się jak głupia.
-Co ci się stało? Policzki różowe, czuję od ciebie męskie perfumy i ...-podeszła do mnie bliżej i spojrzała badawczo-no nie,znowu paliłas. Ellie ile razy mam ci mowić, żebys z tym skończyła.-poszła do kuchni.-Zrobie śniadanie.
-Nie paliłam i możesz zrobić, bo jestem głodna.-powiedziałam.
-Jasne, nie paliłas, bo ci uwierze.-dalej jej już nie słuchałam. Odwróciłam się i zauważyłam Malika chichocząc się pod nosem.
-Dzięki, teraz mysli że paliłam i powie mojej mamie. Musiałeś palić?-krzyknełam szeptem do Zayna.
-Z rana zawsze pale. Ja spadam, pa.-powiedział i pocałował mnie w policzek. Uśmiechnełam się do niego i cicho otworzyłam drzwi, żeby Holly nie słyszała. Weszłam do kuchni, wziełam szklankę i nalałam sobie soku.
-To był Zayn?-zapytała i poruszyła zabawnie brwiami. Opowiedziałam jej cała historię z wczoraj i dzisiaj.
-On coś do ciebie czuje, że cię całuje?-zapytała.
-Nie wiem, Holly. Nic mi nie mówil-odparłam.
-Pogadaj z nim. O 16 idziemy do nich, bo teraz mają wywiad. Właśnie może Zayn będzie coś gadał o tobie.-wyleciała z kuchni niczym struś pędzi wiatr do salonu i włączyła telewizor.
-Zaraz się zacznie, przynieś jedzenie.-wydarła się. Wzielam talerz z kanapkami i poczłapałam do salonu. Wywiad się zaczął. Byłam strasznie ciekawa czy coś Zayn o mnie powie. Na początku prowadzący pytał o trasy, koncerty, fanki. Póżniej zapytał się o związki chłopaków.Liam, Lou , Harry i nadszedł czas na Nialla. Spojrzałam na przyjaciółke-uśmiechnięta od ucha do ucha patrzyła się w telewizor.
-Niall masz na oku jakąs wybrankę?-zapytał prowadzący.
-Pamiętacie tą piękną blondynkę-zwrócił się do widowni-co spotkałem z Ellie Holmes? Ma na imię Holly i bardzo mi się podoba. Mam nadzieję, że coś z tego będzie.-uśmiechnał się szeroko.
-Jest takim samym głodomorem jak ty?-zaśmiał sie prowadzący.
-Zawsze wypiera się, że mało je. Ale te kilka dni spędziliśmy w Nandos i przed telewizorem z paczkami ciastek.
Wybuchnełam śmiechem, a zaraz pozniej Holly. Fajnie to sformuował. Nadal nie mogąc powstrzymać śmiechu, słuchałam jak nawijał o swojej rodzinie z Irlandii. Kolej Zayna. Prowadzący zadał mu pytanie o związku z Perrie.
-Zerwałem z nią kilka dni temu, jak wróciłem z trasy z chłopakami.
-Przykro mi. Długo byliście ze sobą
-A mi nie. Poznałem taką jedną dziewczyne i bardzo mi pomogła w pozbieraniu się.-uśmiechnął się. Czyli nic do mnie nie czuje, jestem jego kumpela. To po cholerę robił mi nadzieję? Łzy momentalnie napłyneły do oczu, ale próbowałam je powstrzymać. Holly mnie mocno przytuliła.
-Ostatnio w sieci pojawiło się dużo zdjęc z wami i Ellie Holmes. Przyjaźnicie się?
-Jest moją babcią, bardzo ją kocham. Wczoraj pomimo swojego wieku pomogła mi prawie złapać Harrego. To był bardzo duży wyczyn z jej strony.-wybuchnełam śmiechem ze łzami w oczach, aż spadłam z kanapy. Louis mój ty wierny wnuczku, pomyślałam.
-Liam?
-Mało z nią rozmawiałem, ale jest naprawdę miła.
-Harry?
-Potwierdzam słowa Liama, fajnie spędza się z nią czas.
-Zayn?
-Bardzo ją lubię, można się z nią po wygłupiać.
-Potwierdzam.-krzykneli razem Lou i Harry.

niedziela, 27 stycznia 2013

Rozdział 4


Weszłam do apartamentu, za mną szedł Zayn. Usiadliśmy na kanapie. Odetchnełam głosno i zaczełam opowiadać.
-Rok temu poznałam Adama na imprezie u koleżanki. Zaczeliśmy się spotykać. Czułam jak sie w nim zakochuje coraz bardziej. Na jednej z imprez troche się upiłam, ale dobrze wiedziałam co robie. Adam zaprowadził mnie na tyły budynku klubu i podał mi mały, biały woreczek. Były to narkotyki. Wziełam je, byłam za bardzo zakochana w Adamie by mu odmówic. Tydzień po tej imprezie codziennie brałam. Straciłam kontakt ze swoja przyjaciółka i rodzicami. Byłam buntowniczką przez narkotyki.
Holly zawsze w szkole probowała mi wmawiać, że Adam to drań i chce mnie tylko wykorzystać. Nie wierzyłam jej. Na narkotyki potrzebowałam kasy, wiec sprzedawałam swoje rzeczy. Adam namiawiał mnie nawet, żebym się wprowadziła do niego. Nie zgodziłam się. Ostro się wkurzył i mi przywalił. Na sylwestra poszłam z Adamem do jakiegoś klubu. Jak zwykle narkotyki i piwo. Po kilku piwach zaczełam szukać Adama. Znalazłam go z jakąs laską w toalecie. Nie chciałam wracać do domu, chciałam pogadać z Holly. Była w domu, bo miałyśmy spedzic razem sylwester, ale ją wystawiłam. Potem Holly namówiła mnie na odwyk. Po miesiącu przestałam brać narkotyki. Adam czasem dzwonił, ale tylko po to bo potrzebował
kasy. Potem był program i się zmieniłam...-do oczu napłyneły mi łzy-Możesz już iść, droga wolna.-pokazałam na  drzwi.
-Ellie o co ci chodzi?-zapytał zdezorientowany chłopak.
-Przecież brałam narkotyki, chcesz się przyjaźnić z narkomanką?-mówiłam przez łzy.
-No właśnie, brałaś. Teraz nie bierzesz, zmieniłaś się Ellie.-przybliżył się do mnie i mocno przytulił. Czułam od niego ciepło i bezpieczeństwo. Odsunął się troche ode mnie i zbliżył swoją twarz do mojej. Wiedziałam w jego oczach pożadanie. Nagle zadzwonił mój telefon.Wstałam z kanapy i wziełam telefon do reki. Mama dzwoni. Nie mogła 5 minut pożniej zadzwonić? Przetarłam łzy z twarzy i
spróbowałam normalnie mówić.
-Słucham?-chłopak spojrzał na mnie dziwnie. Pewnie nie rozumiał hiszpańskiego.
-Kochanie dawno się nie odzywałas.-powiedziała troskliwie moja mama.
-Dzwoniłam wczoraj.-westchnełam.
-Widziałam w Internecie wasze zdjęcia z tym zespołem One Fidecion. No no, kochanie, przystojni są-zaśmiała się.
-Mamo, One Direction.-Zayn spojrzał na mnie pytająco.-Są i co z tego?
-Nie podoba ci się żaden? Ten z czarnymi włosami jest niezły.-nawijała.
-Mamooo, prosze cię.Muszę kończyć, mam gościa. Pozdrów tate,papa.-szybko się rozłaczyłam i westchnełam.
-Holly dzwoniła? Zrozumiałem tylko moje imię.-zapytał
-Nie, moja mama. Wmawiała mi, że jestes niezły i powinnam się za ciebie brac.-zasmiałam się i popatrzyłam na niego.
-No raczej.-powiedział z dumą w głosię i wypiął piers.
-Ale skromny.-walnełam go poduszką. Zaczeła sie ostra bitwa na poduszki. Oczywiście Zayn wygrał bo był silniejszy ode mnie.Usiadł na mnie okrakiem i zaczął łaskotać. Mój krzyk ze smiechem chyba słyszał cały Londyn.
-Dobra hahaha wygrałes.-powiedziałam ledwo przez śmiech.
-Coś za coś.-złapał mnie za ręce i popatrzył mi prosto w oczy.
-Okey, to zbliż się.-Zayn złapał haczyk. Uśmiechnał się i przybliżył twarz. Prawie stykaliśmy się nosami.
-Masz pióro na włosach.-szepnełam z uśmiechem. Zayn zrobił smutną minkę i ściagnął z włosów piora. Założe się, że pomyslał o buziaku. Ja tak łatwo się nie dam.
Wstałam z podłogi i spojrzałam na wyswietlacz telefonu. Sms od Holly: "Zostaje na noc u Nialla, bo chlopakow nie ma.Powiedz mulatowi,żeby nie wracał do domu. Niech przenocuje u nas. ; ) xoxo". Zaśmiałam się, odłożyłam telefon i odwrociłam się. Wpadłam wprost na Zayna. Chyba przeczytał tego sms.
-Przeczytałes?-zapytałam. Objął mnie w pasie i spojrzał w oczy.
-Tak, czyli się zgadzasz na przechowanie mnie u siebie do czasu, gdy Holly przyjdzie?
-Nie wiem, a jak mnie zgwałcisz?
-Możesz mieć pewnośc, że nic ci nie zrobie. No chyba, że cie troche pomacam.-zasmiał się.
-Spisz na kanapie.-uśmiechnełam się zwyciesko, wyrwałam się z jego ramion i weszlam do kuchni.
Postanowiliśmy zrobić jajecznice na kolację. Wyciagnełam potrzebne składniki i włączyłam patelnie.
-Gdzie są talerze?-zapytał Malik.
-Czekaj, dam ci.-po chwili pozalowałam tego co powiedziałam. Szafka z talerzami znajdowała się nad głową Zayna. Dlaczego akurat tam musiał się oprzec o blat?
-Zejdziesz?-zapytałam go
-Niee, wygodny jest ten blat.-usmiechnął się. Dobra sprobuje. Stanełam naprzeciw niego, stanełam na palcach i oparłam się o Zayna. Malikowi się to bardzo sposobało, jego mina. Otworzyłam szafkę i wyciągnełam 2 talerze. Ciągle się ocierałam o jego ciało, niezbyt komfortowo się czułam. Zamknełam szafkę i położyłam na stole talerze. Chłopak ciągle się uśmiechał do mnie. Po zjedzeniu postanowiliśmy
obejrzeć TV. Zayn w kółko spoglądał to na mnie to na ekran telewizora.
-Czego mi się tak przyglądasz?-zapytałam, nie spuszczając wzroku z TV.
-O tak jakoś.-usmiechnał się i powrócilismy do ogladania filmu.
Gdy się skonczył, powiedziałam Malikowi,żeby poszedł się kąpać. Dałam mu moją za duża bluzke i pokazałam mu łazienke. Postanowiłam przygotowac dla Zayna kanape. Przyniosłam dwa koce i poduszke. Napewno nie bedzie mu zimno. Gdy wyszedł wziełam krotkie spodenki i bluzke, która odkrywała mi brzuch. Po 10 minutach wyszłam z łazienki i poszłam do salonu.
-Wygodnie?-zaśmiałam się, patrzać na Malika jak obraca się to na lewo, to na prawo.
-Proszeee, wybacz mi za łaskotanie. Ja tu nie wytrzymam.-powiedział błagalnie. Szkoda mi go było.
-Chodz, ale masz nie kopać.
"Oczami Zayna"
Położyłem się obok niej na łóżku. Chciałbym ją teraz przytulić. Szkoda mi jej. Tyle wycierpiała przez tego Adama.
-Zayn.-usłyszałem jej cichy głos.
-Co?
-Nikomu nie mów o Adamie, nawet chłopakom. Powiem im jak będe gotowa.
-Okey, nic nie powiem. Dobranoc.-obrociłem się w jej stronę.Była odwrocona. Pewnie już zasneła.
 Popatrzyłem na Ellie, przybliżyłem się do niej i ją przytuliłem do siebie.Od razu zasnąłęm.

poniedziałek, 21 stycznia 2013

Rozdział 3


Obudziły mnie krzyki z dolu. Wstałam, wziełam wczorajsze ubrania i poszlam do lazienki.Po wyjsciu z łazienki, zeszłam na dół.
-Czy wy zawsze się tak drzecie rano?-zapytałam Lou z Harrym, którzy tarzali się przytuleni do siebie na dywanie.
-Moj tarzanie, uratuj mnie przed ta mlodą damą.- krzyczał Harry. Nie rozumiałam ich zachowania, ale i tak ich coraz bardziej lubiłam.
-Moge się dołączyć?Też chce być pomocnikiem tarzana.-uśmiechnełam się słodko z mina kotka.
-Chodz tu niedzwiadku.-Harry złapał mnie za noge,pociagnal w swoją strone i spadłam na tarzana.
-A hooj tarzanie, w czym mam pomoc?-zapytałam Lou z usmiechem na twarzy. Zauwazyłam ze cala czworka-Niall, Liam, Holly i Zayn nam się przyglądają ze śmiechem. Ciekawa jestem czy Zayn pamieta wczorajsza noc. Z zamyslenia wyrwal mnie krzyk Harrego.
-Tarzanek jest nie dobry! Niedzwiadku pomoz mi.-krzyknal, dławiac się śmiechem Harry. Lou siadl na Harrego okrakiem i zaczął go łaskotać. Nie wytrzymałam i wybuchnełam smiechem jak cala reszta. Po ciekawej scenie z życia tarzanka, weszlismy wszyscy do kuchni na śniadanie.
-Ellie nie poznałaś Zayna.Ellie to Zayn. Zayn to Ellie.-powiedział Niall.
-My się już znamy.-uśmiechnał sie w moja strone. Czyli wszystko pamietał co stało się wczoraj.
-Skad?-ciekawski Niall nie ustepował.
-Poźniej wam opowiem, teraz jestem głodny.
Usiadłam do stolu obok Holly.
-W domu mi wszystko opowiesz.-szepnela w moja strone. No to bedzie kazanie.
Zayn siadł naprzeciwko mnie. Ciagle czułam jego wzrok na sobie. Ile można się gapić,ja sie pytam.Liam postanowil nas podwieźdz, bo chciał wstąpic do Danniele.
-Czesc tarzanku.-usmiechnelam sie do Lou.Poźniej był Niall,Harry i na koncu Zayn. Przytulił mnie do siebie. Jego perfumy działały na mnie uspokajająco. Wnunął mi jakąs kartkę do kieszeni.
-Zadzwon, chce pogadac.-szepnął.
-Znowu?-usmiechnełam sie i odsunełam się od niego. Pomachałam do wszystkich reką i wyszłam za Holly. W samochodzie wyciągnełam kartkę od Zayna. "Dziękuje, że wczoraj ze mną pogadałaś. Zadzwoń ... xoxo" Uśmiechnełam sie na samą myśl o nim.Weszłam do pokoju i położyłam się na łóżku.
-No, opowiadaj.-powiedziała dziewczyna, siadając na łóżku. Westchnełam i zaczełam opowiadac cała historię. Było to troche trudne, bo co drugie słowo mi przerywała.Gdy skończyłam, odetchnełam z ulgą.
-Podoba ci się?-sama nie wiedziałam co powiedzieć. Ale cos mnie ciągneło do niego.
-Nie wiem,a jak tam z Niallem?-zapytałam
-Powiedział mi, ze mu się podobam.-zapiszczała.
Usłyszałam dzwięk mojego telefonu. Zobaczyłam wiadomość od Harrego: "O 15 badzcie gotowe. Poznacie Londyn. Harry xoxo." Pokazałam sms Holly i poszłam do pokoju się przebrać. Ubrałam to. Na zewnątrz
było ciepło, więc włożyłam okulary przeciwsłoneczne do brązowej torebki na ramię. Rozpuściłam włosy i skierowałam się do salonu. Z kieszenie spodni wyciągnełam kartkę od Zayna i wysłałam mu sms "Wybierasz się z nami na spacerek po Londynie?Ellie xoxo." Włączyłam telewizor,usiadłam na kanapie i czekałam na odpowiedz chłopaka. Po chwili moj telefon zaczął wibrować."Fajnie, że napisałaś. Tak idę. Zaraz jedziemy po was. Lou ghryzxie mi rfekę xoxo." To chyba znaczyło "gryzie mi ręke". Zaśmiałam się i krzyknełam do przyjaciółki, że chlopaki zaraz bedą. Wyłaczyłam telewior i ruszyłam w kierunku wyjścia hotelu. Usiadłam na ławce. Gdy Holly przyszła, samochód chłopaków zatrzymał się na parkingu. Weszłam do samochodu i usiadłam obok Zayna. Przywitałam się ze wszystkimi.
-Widze, że Lou nie odgryzł ci ręki.-powiedziałam do Zayna, patrzac na Lou, który dyskutował z Loczkiem. Niall siedział za kierownicą, Holly obok niego, a Liama nie było z nami. Chłopaki powiedzieli, że jest u Danniele.
-Na szczęscie zdążyłem uciec, ale zabrał mi telefon.-zrobił smutne oczka,a ja go pogłaskałam po glowie jak małe dziecko.
-Oj biedactwo ty moje.-uśmiechnełam się i popatrzyłam na chłopaków.
-Gdzie jedziemy najpierw?-zapytałam
-Tower Bridge, a poźniej po kolei.-odpowiedział Niall.
Dojechaliśmy na miejsce po 10 min. Zaczelismy przechadzać się po uliczkach Londynu. Chłopaki cały czas się wygupiali.A co za tym szło? Ich głupota przechodziła na mnie. Przechodzili obok ludzi i mówili im dziwne rzeczy jak np. "suchar" czy "królik"
-Babciu, Harry zabrał mi królika.-powiedział Lou.Każdy z nas popatrzył na niego ze zdziwieniem..Kto jest jego wirtualną babcią?
-Babciu Ellie pomóż mi odzyskać królika.-Czy ja wyglądam aż tak staro ?Zabije kiedyś tego marchewkowego potwora. Grr.
-Kochaniutki-wziełam Lou pod ramie.-Przeciez Harry nie ma krolika.-powiedziałam najspokojniej jak mogłam.Przecież byłam babcią! Nie mogę się denerwować. Muszę przynajmniej udawać.
-Nie ufasz mi babciu, jak możesz. Ja mówie prawde. Patrz.-popatrzyłam w stonę, która mi pokazał 'mój wnuczek'. Harry wymachwiwał królikiem w ręce 30 metrów dalej.Lou nagle złapał mnie i zaczął ciągnąc mnie w kierunku Hazzy. Popatrzyłam na roześmianą załogę i krzyknełam bezgłośnie 'Ratunkuuu'. Z wnuczkiem ścigaliśmy Loczka dobre 40 minut. Babcia Ellie przecież jest za stara na bieganie, więc po kilku minutach szłam sobie z uśmiechem obserwując Lou jak się męczy z Harrym.
-Babka, rusz się.-ciągle krzyczał Lou.
-Jak ty się odzywasz młodzieńcze do swojej starej babci.
-Proszeee, kupie ci kilo ziemniaków.
Tak, nasza konwersacja w trakcie biegania za Loczkiem była bardzo interesująca.
Reszte załogi znaleźliśmy w Pizzeri.
-Dobrze spełniasz rolę babci Louisa?-szepnął mi do ucha Zayn, który usiadł obok mnie.
-No jasne, kupuje mi kilo kartofli na frytki.-powiedziałam głośniej by Lou to usłyszał.
-Oo frytki, zaprosisz mnie jak będziesz robić?-zapytał Niall
-Pff, musiałem sam biegac za Loczkiem, nie pomogłaś mi babciu. Nic ci nie kupie.-powiedział pan marchewka z obrażoną miną.
-No wiesz, ja taka stara i mam się męczyć?-powiedziałam z uśmiechem na twarzy do Lou.Wszyscy wybuchneli głośnym śmiechem, nawet Lou. Zbliżała się 18 i chłopaki sie powoli zbierali.Louis do Elenour, Hazza do Caroline, a Niall zaprosił Holly do kina. Wyczuwam romansik pomiędzy nimi. Pożegnałam się ze wszystkimi i wyszłam z Pizzeri. Ktoś złapał mnie mocno za nadgarstek i odwrocił.
-Przejdziemy się?-powiedział Zayn z uwodzicielskim uśmiechem. Nie umiałam mu odmówić, wiec ruszyliśmy w strone parku. Robiło się coraz ciemniej. W duchu dziękowałam,że mulat zaprosił mnie na ten spacer. Nie bedę musiała sama wracać i się nie zgubię.
-Zagrajmy w 5 pytań.Ja ci zadaje 5 pytań, a ty musisz odpowiedzieć.-pokiwałam głową i uśmiechnełam się do niego.
-Pierwsze, palisz ?
-Czasem.-troche się zdziwił, ale zadał mi kolejne pytanie.
-Chciałabyś kiedyś zamieszkać w Londynie?
-Tak.
-Trzecie, jakie masz zainteresowania?
-Spiewanie, granie na gitarze i spotykanie się z przyjaciółmi, jeśli to zalicza się do zainteresowań.-zaśmiałam sie.
-Grasz na gitarze?-spojrzał na mnie.-Fajnie.Czwarte, ilu miałaś chłopaków?
-Czterech, ale jeden zwiazek był poważny.-powiedziałam cicho.
-A dlaczego zerwaliście?-zapytał niepewnie. Od dwóch miesięcy unikam tego pytania jak ognia. Nie lubiłam rozmawiać na temat mojego byłego chłopaka narkomana.
-Zostało ci jeszcze jedno pytanie.
-Czego nie chcesz mi powiedzieć o swoim byłym?-zatrzymał się i złapał mnie za rece. Przeszedł przez moje ciało miły dreszczyk. Zayn pomyślał chyba, że mi zimno, bo szybko ściągnął swoją bluze i założył mi ją na ramiona.
-Całą historię mojego związku z nim zna tylko Holly, moja przyjaciółka i ..
-Też chce być twoim przyjacielem-przerwał mi Zayn.-Ja powiedziałem ci co było miedzy mną a Perrie, teraz twoja kolej.
-Chodz do hotelu.-szepnełam i ruszyliśmy do hotelu.Całą droge milczałam. Bałam się tej 'pogawędki'. I nie tylko tego, że mój były chłopak był narkomanem...