poniedziałek, 8 kwietnia 2013

Rozdział 20

Ktoś mnie szturchał. Otworzyłam oczy i ujrzałam Liama.
-Już jesteśmy na miejscu.- wyszłam z samochodu za Liamem i rozglądnęłam się po okolicy. Cisza,
spokój, jak cudownie. Usłyszałam krzyki chłopaków, którzy kłócili się o pokoje. Dobra, cofam te słowa. Głośno i …. energicznie. Innego słowa nie mogę użyć, bo mi żadne do głowy nie przychodzi. Weszłam do domu, w którym mieliśmy nocować, i usiadłam na kanapie. Byłam strasznie zmęczona, ale nie wiem czym. Wszyscy dosiedli się do mnie, Dan i Eleanor tez.
-Są cztery pokoje, trzy 2-osobowe i jeden 3-osobowe. Niall Holly, ja z Dan, Louis z Elen i Ell z Hazzą i Zaynem.- ogłosił Liam. Wszyscy uradowani skierowali się do swoich pokoi. Weszłam do wspólnego pokoju z chłopakami i od razu rzuciłam się na łóżko. Po minucie, spałam jak kamień.
„Oczami Zayna”
Ellie już spała. Ściągnąłem jej trampki i przykryłem kocem. Poszedłem do łazienki wziąć szybki prysznic. Gdy wróciłem Hazza leżał na łóżku. Wskoczyłem pod kołdrę i patrzyłem się dobre parę minut w sufit.
-Nadal kochasz Ell?- niespodziewanie zapytał Harry. Pokiwałem głową i popatrzyłem na śpiącą dziewczynę.- To dlaczego chodzisz z Khole i nie walczysz o Ellie? Khole przecież ciągle cię wykorzystuje. „Pożycza” od ciebie kasę, wyciąga na zakupy. Ona tylko leci na sławę i kasę.
-Jutro przyjedzie to z nią zerwę. A Ellie ciągle spotyka się z tym Tedem.- głośno westchnąłem.
-Bo mu na niej zależy to się spotykają. A ty co robisz? Zaproś ją do kina czy coś. Tylko siedzisz w domu i użalasz się nad sobą. Co będzie jeżeli za kilka dni przyjdzie Ellie do naszego domu i powie, że chodzi z Tedem?
-Wiem, jutro ją zaproszę na spacer albo do kina. Dzięki Harry.- uśmiechnąłem się do niego i odpłynąłem w krainę snu.
W środku nocy ktoś mnie zaczął szturchać. Otworzyłem leniwie oczy i zobaczyłem Ellie.
-Miałam dziwny koszmar i nie mogę spać. Mogę z tobą spać? Harry zajmuję całe łóżko, więc obudziłam ciebie.- uśmiechnęła się lekko. Podniosłem kołdrę i dziewczyna wskoczyła szybko do łóżka. Zamknąłem oczy i przytuliłem się do jej pleców.
„Oczami Ellie”
Obudziły mnie krzyki i śmiechy prawdopodobnie z kuchni. Nie otwierając nawet oczu, przekręciłam się na drugi bok.
-Cześć kochaniutka. Zrobiłem babci pyszne śniadanko.- usłyszałam piskliwy głos Lou. Natychmiastowo otworzyłam oczy przestraszona. Ze strachu spadłam z łóżka, co wywołało głośny śmiech pana marchewki. Do pokoju wszedł Harry z Zaynem.
-Zabiję cię Tomlinson.- warknęłam, podnosząc się z podłogi. Wziełam do ręki dużą poduszkę i wycelowałam w Lou. Biedny pasiasty aż spadł z łóżka na pojemnik żelu do włosów. Głośno zajęczał z bólu, a cała reszta wybuchneła śmiechem. Z triumfalnym uśmiechem wyszłam z pokoju. Usłyszałam tylko jęk Lou „jeszcze zobaczymy na co cię stać”. Wziełam szybki prysznic, przebrałam się i pomalowałam usta malinowym błyszczykiem. W kuchni siedzieli już wszyscy i jedli naleśniki, które przyrządziła Holly. Usiadłam obok Danielle, podsunęłam sobie talerz z jedzeniem i delektowałam.
-Pyszneee.- pochwaliłam przyjaciółkę. Nic nie odpowiedziała tylko szeroko się uśmiechnęła. Po skończonym posiłku, z dziewczynami umyłyśmy talerze i posprzątałyśmy.
-No to idziemy nad jeziorko trochę się poopalać. Chodzcie się przebrać.- ponagliła nas Eleanor. Wbiegłam do pokoju, z walizki wygrzebałam strój i poszłam się przebrać łazienki. Włosy związałam w kok, założyłam na nos okulary przeciwsłoneczne i wyszłam na dwór. Dołączyła do mnie najpierw Holly, pozniej Elen i Dan. Poszłyśmy małą dróżką, prowadzącą nad jezioro. Okazało się, że chłopaki też wpadli na taki sam pomysł co my. Wszyscy w kąpielówkach wylegiwali się na kocach. Holly usiadła obok Nialla, Danielle obok Liama, a Elenour obok Lou. Rozglądnełam się i zobaczyłam machającego ręką do mnie Hazzę. Stał na molu i radosny skakał jak małe dziecko. Podeszłam do niego i zaśmiałam się.
-Czego stoisz tu tak samotny?- spytałam, uśmiechając się.
-Teraz już nie sanotnie.- odpowiedział, szczerząc się jak głupi do sera. Nawet nie zauważyłam jak podszedł do mnie, objął mnie mocno w tali i wskoczył razem ze mną do wody. Wypłynełam na powierzchnie, złapałam oddech i odgarnełam włosy.
-Zabiję cię Loczek.- warknełam. Chłopak nawet się tym nie przejął. Podpłynełam do niego i spróbowałam go podtopić.

1 komentarz:

  1. Część ^^
    Super blog ;P
    Czekam na następny post :D
    Obserwujemy ?
    http://bella-czekoladowa.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń