poniedziałek, 21 stycznia 2013

Rozdział 3


Obudziły mnie krzyki z dolu. Wstałam, wziełam wczorajsze ubrania i poszlam do lazienki.Po wyjsciu z łazienki, zeszłam na dół.
-Czy wy zawsze się tak drzecie rano?-zapytałam Lou z Harrym, którzy tarzali się przytuleni do siebie na dywanie.
-Moj tarzanie, uratuj mnie przed ta mlodą damą.- krzyczał Harry. Nie rozumiałam ich zachowania, ale i tak ich coraz bardziej lubiłam.
-Moge się dołączyć?Też chce być pomocnikiem tarzana.-uśmiechnełam się słodko z mina kotka.
-Chodz tu niedzwiadku.-Harry złapał mnie za noge,pociagnal w swoją strone i spadłam na tarzana.
-A hooj tarzanie, w czym mam pomoc?-zapytałam Lou z usmiechem na twarzy. Zauwazyłam ze cala czworka-Niall, Liam, Holly i Zayn nam się przyglądają ze śmiechem. Ciekawa jestem czy Zayn pamieta wczorajsza noc. Z zamyslenia wyrwal mnie krzyk Harrego.
-Tarzanek jest nie dobry! Niedzwiadku pomoz mi.-krzyknal, dławiac się śmiechem Harry. Lou siadl na Harrego okrakiem i zaczął go łaskotać. Nie wytrzymałam i wybuchnełam smiechem jak cala reszta. Po ciekawej scenie z życia tarzanka, weszlismy wszyscy do kuchni na śniadanie.
-Ellie nie poznałaś Zayna.Ellie to Zayn. Zayn to Ellie.-powiedział Niall.
-My się już znamy.-uśmiechnał sie w moja strone. Czyli wszystko pamietał co stało się wczoraj.
-Skad?-ciekawski Niall nie ustepował.
-Poźniej wam opowiem, teraz jestem głodny.
Usiadłam do stolu obok Holly.
-W domu mi wszystko opowiesz.-szepnela w moja strone. No to bedzie kazanie.
Zayn siadł naprzeciwko mnie. Ciagle czułam jego wzrok na sobie. Ile można się gapić,ja sie pytam.Liam postanowil nas podwieźdz, bo chciał wstąpic do Danniele.
-Czesc tarzanku.-usmiechnelam sie do Lou.Poźniej był Niall,Harry i na koncu Zayn. Przytulił mnie do siebie. Jego perfumy działały na mnie uspokajająco. Wnunął mi jakąs kartkę do kieszeni.
-Zadzwon, chce pogadac.-szepnął.
-Znowu?-usmiechnełam sie i odsunełam się od niego. Pomachałam do wszystkich reką i wyszłam za Holly. W samochodzie wyciągnełam kartkę od Zayna. "Dziękuje, że wczoraj ze mną pogadałaś. Zadzwoń ... xoxo" Uśmiechnełam sie na samą myśl o nim.Weszłam do pokoju i położyłam się na łóżku.
-No, opowiadaj.-powiedziała dziewczyna, siadając na łóżku. Westchnełam i zaczełam opowiadac cała historię. Było to troche trudne, bo co drugie słowo mi przerywała.Gdy skończyłam, odetchnełam z ulgą.
-Podoba ci się?-sama nie wiedziałam co powiedzieć. Ale cos mnie ciągneło do niego.
-Nie wiem,a jak tam z Niallem?-zapytałam
-Powiedział mi, ze mu się podobam.-zapiszczała.
Usłyszałam dzwięk mojego telefonu. Zobaczyłam wiadomość od Harrego: "O 15 badzcie gotowe. Poznacie Londyn. Harry xoxo." Pokazałam sms Holly i poszłam do pokoju się przebrać. Ubrałam to. Na zewnątrz
było ciepło, więc włożyłam okulary przeciwsłoneczne do brązowej torebki na ramię. Rozpuściłam włosy i skierowałam się do salonu. Z kieszenie spodni wyciągnełam kartkę od Zayna i wysłałam mu sms "Wybierasz się z nami na spacerek po Londynie?Ellie xoxo." Włączyłam telewizor,usiadłam na kanapie i czekałam na odpowiedz chłopaka. Po chwili moj telefon zaczął wibrować."Fajnie, że napisałaś. Tak idę. Zaraz jedziemy po was. Lou ghryzxie mi rfekę xoxo." To chyba znaczyło "gryzie mi ręke". Zaśmiałam się i krzyknełam do przyjaciółki, że chlopaki zaraz bedą. Wyłaczyłam telewior i ruszyłam w kierunku wyjścia hotelu. Usiadłam na ławce. Gdy Holly przyszła, samochód chłopaków zatrzymał się na parkingu. Weszłam do samochodu i usiadłam obok Zayna. Przywitałam się ze wszystkimi.
-Widze, że Lou nie odgryzł ci ręki.-powiedziałam do Zayna, patrzac na Lou, który dyskutował z Loczkiem. Niall siedział za kierownicą, Holly obok niego, a Liama nie było z nami. Chłopaki powiedzieli, że jest u Danniele.
-Na szczęscie zdążyłem uciec, ale zabrał mi telefon.-zrobił smutne oczka,a ja go pogłaskałam po glowie jak małe dziecko.
-Oj biedactwo ty moje.-uśmiechnełam się i popatrzyłam na chłopaków.
-Gdzie jedziemy najpierw?-zapytałam
-Tower Bridge, a poźniej po kolei.-odpowiedział Niall.
Dojechaliśmy na miejsce po 10 min. Zaczelismy przechadzać się po uliczkach Londynu. Chłopaki cały czas się wygupiali.A co za tym szło? Ich głupota przechodziła na mnie. Przechodzili obok ludzi i mówili im dziwne rzeczy jak np. "suchar" czy "królik"
-Babciu, Harry zabrał mi królika.-powiedział Lou.Każdy z nas popatrzył na niego ze zdziwieniem..Kto jest jego wirtualną babcią?
-Babciu Ellie pomóż mi odzyskać królika.-Czy ja wyglądam aż tak staro ?Zabije kiedyś tego marchewkowego potwora. Grr.
-Kochaniutki-wziełam Lou pod ramie.-Przeciez Harry nie ma krolika.-powiedziałam najspokojniej jak mogłam.Przecież byłam babcią! Nie mogę się denerwować. Muszę przynajmniej udawać.
-Nie ufasz mi babciu, jak możesz. Ja mówie prawde. Patrz.-popatrzyłam w stonę, która mi pokazał 'mój wnuczek'. Harry wymachwiwał królikiem w ręce 30 metrów dalej.Lou nagle złapał mnie i zaczął ciągnąc mnie w kierunku Hazzy. Popatrzyłam na roześmianą załogę i krzyknełam bezgłośnie 'Ratunkuuu'. Z wnuczkiem ścigaliśmy Loczka dobre 40 minut. Babcia Ellie przecież jest za stara na bieganie, więc po kilku minutach szłam sobie z uśmiechem obserwując Lou jak się męczy z Harrym.
-Babka, rusz się.-ciągle krzyczał Lou.
-Jak ty się odzywasz młodzieńcze do swojej starej babci.
-Proszeee, kupie ci kilo ziemniaków.
Tak, nasza konwersacja w trakcie biegania za Loczkiem była bardzo interesująca.
Reszte załogi znaleźliśmy w Pizzeri.
-Dobrze spełniasz rolę babci Louisa?-szepnął mi do ucha Zayn, który usiadł obok mnie.
-No jasne, kupuje mi kilo kartofli na frytki.-powiedziałam głośniej by Lou to usłyszał.
-Oo frytki, zaprosisz mnie jak będziesz robić?-zapytał Niall
-Pff, musiałem sam biegac za Loczkiem, nie pomogłaś mi babciu. Nic ci nie kupie.-powiedział pan marchewka z obrażoną miną.
-No wiesz, ja taka stara i mam się męczyć?-powiedziałam z uśmiechem na twarzy do Lou.Wszyscy wybuchneli głośnym śmiechem, nawet Lou. Zbliżała się 18 i chłopaki sie powoli zbierali.Louis do Elenour, Hazza do Caroline, a Niall zaprosił Holly do kina. Wyczuwam romansik pomiędzy nimi. Pożegnałam się ze wszystkimi i wyszłam z Pizzeri. Ktoś złapał mnie mocno za nadgarstek i odwrocił.
-Przejdziemy się?-powiedział Zayn z uwodzicielskim uśmiechem. Nie umiałam mu odmówić, wiec ruszyliśmy w strone parku. Robiło się coraz ciemniej. W duchu dziękowałam,że mulat zaprosił mnie na ten spacer. Nie bedę musiała sama wracać i się nie zgubię.
-Zagrajmy w 5 pytań.Ja ci zadaje 5 pytań, a ty musisz odpowiedzieć.-pokiwałam głową i uśmiechnełam się do niego.
-Pierwsze, palisz ?
-Czasem.-troche się zdziwił, ale zadał mi kolejne pytanie.
-Chciałabyś kiedyś zamieszkać w Londynie?
-Tak.
-Trzecie, jakie masz zainteresowania?
-Spiewanie, granie na gitarze i spotykanie się z przyjaciółmi, jeśli to zalicza się do zainteresowań.-zaśmiałam sie.
-Grasz na gitarze?-spojrzał na mnie.-Fajnie.Czwarte, ilu miałaś chłopaków?
-Czterech, ale jeden zwiazek był poważny.-powiedziałam cicho.
-A dlaczego zerwaliście?-zapytał niepewnie. Od dwóch miesięcy unikam tego pytania jak ognia. Nie lubiłam rozmawiać na temat mojego byłego chłopaka narkomana.
-Zostało ci jeszcze jedno pytanie.
-Czego nie chcesz mi powiedzieć o swoim byłym?-zatrzymał się i złapał mnie za rece. Przeszedł przez moje ciało miły dreszczyk. Zayn pomyślał chyba, że mi zimno, bo szybko ściągnął swoją bluze i założył mi ją na ramiona.
-Całą historię mojego związku z nim zna tylko Holly, moja przyjaciółka i ..
-Też chce być twoim przyjacielem-przerwał mi Zayn.-Ja powiedziałem ci co było miedzy mną a Perrie, teraz twoja kolej.
-Chodz do hotelu.-szepnełam i ruszyliśmy do hotelu.Całą droge milczałam. Bałam się tej 'pogawędki'. I nie tylko tego, że mój były chłopak był narkomanem...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz