-Co ty tu robisz Adam?- zapytałam podchodzącego do mnie chłopaka. Podszedł do mnie bliżej i spróbował mnie objąc. Odepchnełam go mocno. Poczułam nie przyjemny odór alkocholu.- Jesteś pijany.
-Ellie, ja muszę już iść. Poradzisz sobie?- zapytał się Ted. Pokiwałam tylko głową i znów popatrzyłam na mojego byłego.
-Adam co ty robisz w Londynie?- zapytałam ponownie.
-Stęskniłas się? Słyszałem, że tutaj mają dobry towar. Może podasz mi numer jakiegos dobrego dilera.- zaśmiał się.
-Dobrze wiesz, że już nie ćpam.
-Zostało mi jeszcze troche amfetaminy. Chodz ze mna to dam ci za darmo.- zbliżył się do mnie i mocno złapał za rekę.Próbowałam wyrwac z jego uścisku reke, ale na marne.
-Puść mnie, to boli.- szarpałam się. Zakręciło mi się w głowie i upadłam.
"Oczami Zayna"
Pożegnałem się z Khole i poszedłem do parku. Przed parkiem był hotel, w którym nocowała Ellie z Holly. Ominołem go i usiadłem na ławce w parku. Wczoraj rozmawiałem z Louisem. Wyjaśnił mi wszstko, że z Ellie nic go nie łączy. Musiałem ja przeprosić za to co jej powiedziałem o tym niby romansie. Dziś jak przyszła do nas miałem to zrobić, ale Khole mnie powstrzymała. Widać było na odległość, że sie nie lubia. Postanowiłem pójsc do apartamentu Ellie i ją przeprosic. Zerwałem się z ławki i ruszyłem w stronę hotelu. Gdy byłem kilkanaście metrów od wejscia, zauważyłem ją z jakimś chłopakiem. Przy wejsciu, zbliżyli się
do siebie i przytulili. Poczułem nie miłe ukłucie. Nagle koło nich pojawil sie pijany chłopak. Wydawało mi sie, że sie znają. Chłopak złapał ją za reke i pociagnal w swoja strone. Dziewczyna szarpała sie, ale to nic nie dało. Straciła równowagę i upadła na ziemie.Podbiegłem do Ellie i odciągnąłem chłopaka.
-I tak tu wróce.- krzyczał pijany.
Wziąłem na rece Ellie i skierowałem sie do srodka. Z jej torebki wyciągnąłem klucze, otworzyłem drzwi i położyłem ja na kanapie.
-Kręci mi się w głowie.- szepneła.
W kuchni znalazłem szklankę, nalałem do niej wody i podałem Ellie.
-Napij sie.- uśmiechnełem sie lekko i pogłaskałem ją po włosach.
Wzieła do reki napoj i napiła sie troche. Ręce jej drżały, była zdenerwowana.
-Nie bój sie.- złapałem ją za reke.
-Zadzwon do Holly.- powiedziała cicho.
"Oczami Ellie"
Serce dalej wali mi jak młot, kreci mi się w głowie. Zayn poszedł do kuchni zadzwonic. Po kilku minutach wszedł do salonu.
-Holly zaraz tu będzie.- przykleknął obok kanapy.- Ten chłopak, znasz go ?
-Co robiłes pod hotelem?- zapytałam, patrząc sie na niego.
-Zadałem pierwszy pytanie.- powiedział obrażony.
-Dziewczyny mają pierwszeństwo.
-Ale ja zapytałem pierwszy.
-Zayn..- powiedziałam cicho. Chłopak westchnął.
-Chciałem cie przeprosic o tym co mówiłem o tobie i Lou. Przepraszam.- spuścił głowę.
-Okej, nic się nie stało.-uśmiechnełam sie lekko. Wstałam do pozycji siedzącej, wziełam koc z końca kanapy i sie nim przykryłam.
-Serio?- zerknął na mnie. Pokiwałam głowa. Usmiechnął sie do mnie szczerze i pocałował w policzek.- Nie powinienem.
Chciałam cos jeszcze powiedziec, ale do pokoju weszła Holly z całym One Diection, Dan i Eleanor.
-Wiecej matka was nie miała?- uśmiechnełam się do nich.
-Nie.- wyszczerzył się Harry. Podszedł do mnie i mocno mnie przytulił.- Nic ci nie jest?
-Juz jest okey. Zayn cos ty im powiedział? Ze zawał mam? Tylko zemdlałam.
-Ciekawa jestem dlaczego zemdlałas. Podobno byłas z Tedem.- powiedziała Dan. Zayn skrzywił się lekko, słysząc jego imię.
-Napewno zemdlała na mój widok.- powiedział Lou z dumą. Wszyscy wybuchneliśmy śmiechem.
-Jasne geniuszu, przecież ty nie widziałeś Ellie od kiedy była u nas rano.- powiedział Horan przez śmiech.
Louis podrapał sie po głowie, wzruszył ramionami i usiadł obok mnie. Cała załoga śmiała sie w najlepsze. Wyjełam telefon z kieszeni spodni i napisałam sms Holly "To był Adam". Nacisnełam "wyślij" i czekałam na odpowiedz. Długo nie musiałam czekać.
-Cooo?- krzykneła Holly na cały salon.- Był tu? Gadałaś z nim?- wszyscy się usiszyli i spojrzeli na Holly.
-Chodz do pokoju to ci wyjaśnie.- powiedziałam wstając.
-Ellie powinnaś już im to powiedzieć. Sa naszymi przyjaciołmi.- powiedziała stanowczo Holly.
-Ale co powiedzieć? Czy my o czymś nie wiemy?- zapytał smutny Liam.
Ponownie usiadłam na kanapie i zaczełam opowiadac powoli historię z Adamem.[ kto nie czytał-rozdział 4 ]
-Pozniej przyjechaliscie i koniec opowiesci.- powiedziałam cicho. Do oczu napłyneły mi łzy. Poczułam jak wszyscy podeszli do mnie i mnie mocno przytulili. Potrzebowałam tego. Potrzebowałam takich przyjaciół jak oni. Rozpłakałam sie na dobre.
-Dziękuje wam, że jesteście.- powiedziałam i się do nich uśmiechnełam.
-Na poprawę humoru, proponuję imprezkę u nas w domu.- powiedział uśmiechnięty Lou.- Kto sie zgadza, niech podniesie ręke.
Wszyscy podnieśliśmy rece oprocz Liama i Dan.
-Idziemy na randkę.- wyjasniła Dan, całując Liama.
-Dobra, czyli zaczynamy o 19.-krzyknał pasiasty.
-A moge z kims przyjsc?- popatrzyłam błagalnie na Louisa. Wszyscy zrobili głośne "uuu". Zaśmiałam się.
-Jasne. Musze zaprosic jeszcze kilku znajomych i będzie elegancko.- wyszczerzył się.
Posiedzieliśmy jeszcze godzinę, rozmawiając i postanowiliśmy się zbierac na małą imprezke. Pożegnałam się ze wszystkim i weszłam do pokoju.
-Ide pierwsza pod prysznic.- krzyknełam do Holly. Wziełam najpotrzebniejsze rzeczy, weszłam do łazienki i zamknełam drzwi na zamek. Rozebrana, wslizgnełam się do wanny. Wlałam kilka płynów i położyłam głowe na krawedzi wanny. Po 15 minutach ubrałam się w krótkie spodenki i zwykły top. Otworzyłam kosmetyczkę, wyjełam z niej eyeliner i tusz do rzęs.
Usłyszałam dzwięk dzwonka do drzwi.
-Ellie, otwórz. Ja jestem nie ubrana.- krzyknela moja przyjaciółka.- Napewno do ciebie.
Wziełam telefon do reki i spojrzałam na godzinę. 17.09. Wyszłam pędem z łazienki i otworzyłam drzwi.
-Cześć Ted.- uśmiechnełam się do niego.
-Czesc. Przyszłem nie w porę?- powiedział, wpatrujac się we mnie.
-Nie, brałam prysznic. Mam plany na ten wieczór. Moj przyjaciel organizuje taka mała impreze i pomyslałam o tym, żebysmy poszli na nią.- poopatrzyłam na niego błagalnie.
-Okej, o której mam przyjechać po ciebie?
-O 19, zdązysz?
-Jasne. Ten koleś co cię zaczepił przed hotelem, znasz go?
-Tak, ale nie jest nikim ważnym. Przyjedz o 19.- pocałowałam go lekko w policzek i zamknełam drzwi.
Mam nadzieję, ze nie będzie już pytac o Adama. Wróciłam do pokoju, prawie się przewracając o jakieś ubrania.
-Holly, sprzatasz to.- powiedziałam do niej, podnosząc bluzkę.
Tydzień minął od naszego przyjazdu, a ja dalej sie nie rozpakowałam. Wyciągnełam wszystkie ciuchy i znalazłam czarna sukienke [oprócz tego koka]. Przebrałam się w nią i włączyłam prostownice w łazience. Między czasie zrobiłam idealne kreski i pomalowałam rzęsy.Po kilkunastu minutach dokładnie wyprostowane włosy, spryskałam lakierem.
-Ellie, pomalujesz mnie?- powiedziała błagalnie dziewczyna, wchodząc do łazienki.Głośno westchnełam i wyciągnełam potrzebne kosmetyki. Postanowiłam Holly zrobić lekkie loczki prostownica. Efekt był
wspaniały.
-Slicznie wygladasz. Niall będzie zachwycony.- powiedziałam do szczerzącej się do lustra przyjaciółki.
-Ty tez pieknie wygladasz. Ted bedzie zachwycony.- powtórzyła po mnie. Usmiechnełam sie do niej i wyszłyśmy z hotelu.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz