Wstałam do pozycji siedzącej i rozglądnełam się po pokoju. Zatrzymałam wzrok na podłodzę. Na dywanie spał Ted przytulając poduszkę. Skąd on się tu wziął? I jak ja się znalazłam w łóżku? Może się teleportowałam przez sen? Chłopak powoli się budził.
-Ted, skąd się tu wziąłes?
-Przepraszam cię, nie powinienem u ciebie nocować. Jak zasnełaś zaniosłem cię tu i później ja sam zasnąłem na podłodze.-zaśmiał się, poprawiając włosy.
-Nic sie nie stało i dziękuje, że mnie tu przyniosłeś. Jestem ci dłużna, zrobie co chcesz.- uśmiechnełam się. Chłopak spojrzał na wyświetlacz telefonu i zrobił wielkie oczy.
-Muszę juz iść, bo spóźnie się do pracy. Mam przerwę o 13, przyjdz do tej samej kawiarni co wczoraj się poznaliśmy. Cześć.- podszedł do mnie i pocałował w policzek.
-Okey, ale ja stawiam.- uśmiechnełam się do niego na pożegnanie i poszłam się przebrać.
Koło 10 przyszła Holly i wypytywała o "przystojniaka z kawiarni".
-Jak mogłaś zasnąc?- pytała ciągle zdenerwowana moja przeyjaciółka.- Chłopak przychodzi do ciebie i ty po 5 minutach zasypiasz i jak ja mam sie nie denerwować?
-Nie po 5, zasnełam gdzieś w połowie filmu. A o 13 idę z nim na kawę.-powiedziałam z dumą. Wziełam kubek herbaty z blatu i usiadłam na krześle.
-No brawo, robisz postępy.-klepneła mnie po ramieniu, popatrzyłam na nią z zażenowaniem.-Co? Chwalę cię.
-Nic,nic. Co tam u chłopaków?- zapytałam, popijając goracy napój.
-Masz od nich pozdrowienia i chcą żebyś przyszła. Zayn wczoraj przyszedł z tą swoją panna i troszeczkę denerwowaliśmy ją.
-Dzisiaj może do nich wpadne.- powiedziałam cicho.- A wiesz może czy Zayn jest w domu ? Niechcę się z nim spotkać.
-Elieee! Będziesz sie przed nim ukrywać? Korzystaj z życia, nie przejmuj się nim. Poznałaś Teda to może cos z tego będzie.- poruszyła zabawnie brwiami.
-Zrozumiałam, idę do chłopaków. Idziesz ze mną? Aha, ty dopiero od nich przyszłas.- wstałam i ruszyłam do pokoju.
-Ide z tobą.- krzykneła dziewczyna. Ta, przecież ona musi być obok blondynka 24 h na dobę. Czy ona nie przeżyje kilku godzin bez Nialla? Co ta miłość robi ludziom. Przebrałam się w koronkową sukienkę przed kolano, wziełam brązowa torebke na ramię i białe balerinki.
Spojrzałam w lustro na swoje odbicie. Brakowało tylko małego makijażu. Weszłam do lazienki, wyjełam z kosmetyczki tusz do rzęs i eyeliner. Gdy zrobiłam idealne kreski, pomalowałam rzęsy. Z uśmiechem na twarzy, wyszłam z hotelu razem z Holly.Do willi One Direction dojechałyśmy taksówką. Drzwi otworzył nam Niall jak zwykle z bananem na twarzy i jak zwykle w rękach trzymał ciastka.
-Wchodzcie.- wpuścił nas do środka. W salonie siedziała reszta zespołu ze swoimi dziewczynami. Lou z Harrym rzucili się na mnie przytulając mnie[czyt.dusić].
-Tez was dawno nie widziłam, ale brakuje mi tlenu.- zaśmiałam się. Od razu oderwali się ode mnie i zmierzyli mnie wzrokiem od góry do dołu.
-Ładnie wyglądasz.- powiedział Harry, uśmiechając się cwaniacko. Poczochrałam go po loczkach, wiedząc że tego nie lubi, i usiadłam na kanapie pomiędzy Eleanor a Liamem.
-Cześc dziewczyny.- Liam popatrzył na mnie smutno i udawał obrażonego.- Też cię kocham Li.-uśmiechnełam się słodko do chłopaka i go mocno przytuliłam.
-I to rozumiem.- powiedział szczęśliwy. Zaśmiałam się i rozgladnełam się do okoła.
-Ellie odezwał się do ciebie ten przystojniak?- powiedziała głośno Holly. Popatrzyłam na nią ze zdziwieniem. Przypadkiem nie gadałyśmy o tym rano? Mam chyba problemy z pamięcią. Dziewczyna głową pokazała na Zayna.
-Co? Jak mogłaś nas zdradzić? Przecież bylismy tak dobrym związkiem.- zaczeli udawać plakac Lou z Harrym.
-Musisz nam opowiedzieć.- uśmiechneła się do mnie Dan.
-Tak odezwał się, dzisiaj się z nim spotykam.- podeszłam do pasiastego i Hazzy.- Nie płakać mi tu. Zawsze będe was kochac.- zaśmiałam sie.- Grupowy misiek?-popatrzyłam na nich.
-Lubimy grupowego misia.-krzyknął Hazza. Chłopaki znów zaczeli mnie dusić i nie przypominało to grupowego misia. Usłyszałam śmiechy dziewczyn.
-Dobra, wystarczy tego dobrego.- wstała z kanapy Elen i odciągneła chłopaków ode mnie.- Ellie, chodz nam opowiedz ze szczegołami o tym Tedzie.- wzieła mnie pod ramię i prowadziła mnie na górę. Ręką zawołała Holly z Dan. Gdy weszłyśmy do pokoju Lou, usiadłam na łóżku i rozglądałam się do okoła. Na jednej ze ścian była namalowana ogromna marchewka i miała namalowany uśmiech.
-To dzieło Louisa. Najpierw kupił sobie marchewkę-przytulankę, ale Niall ją niechcący wrzucił do rzeki. I nie dawno postanowił namalowac na ścianie wielką marchwę.- wyjaśniła Eleanor.
-Serio ma takiego bzika na punkcie marchewek?- zapytalam. Pokiwała głową.- Muszę wam mówić o Tedzie?-powiedziałam błagalnie.
-Tak jakby. Całe One Direction teraz stoi pod drzwiami, więc wymyśliłam taki plan.-szepneła do nas Eleanor, która odeszła od drzwi i usiadł obok mnie.- Ellie, mam dla ciebie bojowe zadanie. Będziesz głośno mówiła o Tedzie jakieś fajne rzeczy.
-Wczoraj go poznałam i gadałam z nim jakies 10 min.- powiedziałam cicho, podnosząc ręcę do góry. -No i co z tego. Chłopaki o tym nie wiedzą. Dobra, akcja "Zayn musi być zazdrosny" uważam za otwartą.-zaśmiała się Elen.
-Ja mam zacząć?- zapytałam, dziewczyny pokiwały głowami, cicho westchnełam.- Dziewczyny musicie go poznać. Jest przystojny, zabawny, chojny, szlachetny, schludny.- powiedziałam, powstrzymując śmiech, Dan zrobiła poważna minę i mnie szturchneła. -No co?
-Zazdroszcze ci Ellie, takiego chłopaka też chciałabym mieć.- powiedziała głośniej Eleanor.
-Mam dobry gust. Nie lubię chłopaków co najpierw mówią dziewczynie, że sie w niej zakochał,a na drugi dzień przychodzi z jakas tapeciarą.- powiedziałam jeszcze glosniej. Miałam na myśli Malika. Dziewczyny pochwaliły mnie, klepiąc po ramieniu.Nagle do pokoju wparował wściekły Louis.
-Czyli z nami to koniec Eleanor? Wolisz innego?- powiedział zdenerwowany.
Do pokoju pasiastego wszedł Niall z miską ciastek, Harry i Liam. Gdy weszli, Dan szybko pobiegła zamknąc drzwi na zamek i usiadła na kolanach Liama.
-Kochanie, to tylko taka akcja. Robimy wszystko żeby Zayn był zazdrosny o Ellie. I z tobą nie zrywam, bo cie kocham.- podeszła do swojego chłopaka i go mocno przytuliła. Mmm, jak słodko.
-A co do tej akcji, to Zayna pod drzwiami nie było. Jak poszłyście na góre, powiedział tylko, że idzie na miasto ze swoją "dziefczyną".- powiedział śmiesznie Harry.
-Cholera!- krzyknełyśmy wszystkie cztery. A miałam takie dobre przemówienie.
-To co chłopaki bierzecie udział w naszej akcji?- zapytała Dan z uśmiechem, patrząc na wszytkich.
-No jasne.- powiedzieli chórkiem.
-Ale jak Zayn ma już "dziewczynę swoich marzeń" to niech z nią bedzie. Podoba mi się, ale jak wybrał ją to jego sprawa. Mnie to nie obchhodzi.- powiedziałam do wszystkich.
-Tak, tak.- odpowiedzieli jednocześnie.
Harry wyszedł z pokoju i poszedł do Caroline, Niall z Holly poszli do kuchni. Dwie zakochane parki okazywali swoje uczucia. Spojrzałam na godzinę w komórce i szybko wstałam.
-Gołąbeczki, ja spadam na randkę z Tedem. Wpadnę pózniej.- powiedziałam za jednym tchem.
Wyszłam z willi chłopaków i złapałam taksówkę. Wzrokiem znalazłam kawiarnie, w ktorej wczoraj poznałam Teda. Pchneła drzwi i stanełam w progu. W kącie po prawej stronie siedział znany mi już uśmiechniety chłopak. Pomachał mi ręką i ruszyłam w jego kierunku.
-Czesc, przepraszam za spoznienie. Byłam u przyjaciół i straciłam poczucie czasu.- położyłam torebkę na krześle obok i usiadłam na przeciwko Teda.
-Nie musisz mi się tłumaczyc. Ja też niedawno przyszłem.Ładnie wygladasz. - uśmiechnął się do mnie i podał mi menu.
- Chcesz coś do picia?
-Cappucino z bitą śmietną, a ty? Pamiętaj, że ja stawiam. Umowa to umowa.- powiedziałam z uśmiechem.
Z Tedem rozmawiałam jak ze starym przyjacielem. Świetnie się dogadywaliśmy i mieliśmy dużo wspolnych tematów. O 14 chłopak musiał isć juz do pracy. Wymieniliśmy się numerami i postanowiłam go podprowadzic. Nie było sensu wracac do chłopaków, a do hotelu miałam bliżej i miałam osobe towarzyszacą, więc miałam pewność że się nie zgubię.
-Kończe o 17, spotkamy się?- zapytał się nie śmiało.
-Wpadnij do mnie to poogladamy tym razem cały film.- zaśmiałam sie.
-Mam nadzieję.- popatrzył na mnie cwaniacko i poruszył śmieszne brwiami.
-I ty mówisz, że ja mam skojarzenia, jak śmiesz.- powiedziałam poważnie. Ted zaczął się śmiać.
-Nie mam skojarzeń. Wydawało ci się.- odparł znowu z tym cwaniackim uśmieszkiem.
-Zboczeniec.- walnełam go lekko w ramię, śmiejąc się.
-Ej to się nazywa molestowanie.- powiedział trzymając się za "obolałą" ręke. Zaczełam go łaskotać.Ze śmiechu wylądowal na trawie, śmiejac się.
-Ratunku, ona mnie gwałci. Ludzie ratujcie. To jest seryjny zabójca.- krzyknął przez śmiech.
Ludzie, którzy przechodzili obok nas, krzywo się popatrzyli i szli dalej. Jedno dziecko podeszło do nas i zapytało:
-Mamo, teraz juz nie moge nikogo laskotac?- powiedział smutno chłopiec. Jego mama szybko złapała chłopca za reke i pociagneła w kierunku placu zabaw.
-No i widzisz co narobiłes. Biedne dziecko.- zaśmiałam się, podnosząc się z trawy. Otrzepałam spodnie i popatrzyłam na Teda.- Nie za wygodnie ci na tej trawce? Podobno musisz isc do pracy.
Chłopak zerwał się, złapał mnie za reke i pociagnał.
-Chodz, bo się spoznie.- spojrzałam na nasze splecione ręce.
-Przeciez ja cię teraz molestuje.- uśmiechnełam się cwaniacko.
-E tam, to tylko złudzenie. -zaśmiał sie i objąl mnie ramieniem.
Uśmiechnełam się sama do siebie i ruszyliśmy do hotelu. Przy wejsciu chwile staneliśmy.
-Po 17 bede u ciebie.- powiedział i przytulił mnie.
-O kogo my tu mamy. Co za niespodzianka. Ellie we własnej osobie.- usłyszałam zza pleców.
Odwróciłam się i zamarłam.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz