Mineło kilka dni od imprezy Louisa. Codziennie się spotykam z Tedem, Dan i Eleanor.Z Zayanem ustaliliśmy, że lepiej będzie jak zostaniemy przyjciółmi. Przychodził zawsze po południu i mówił co u chłopaków. We wtorek przyszli do mnie do hotelu 4/5 One Direction oprócz Louisa. Popytałam wszystkich chłopaków, ale wiwineli się z odpowiedzi. Tylko Liam mi powiedział, dlaczego go nie ma.
-Ma wyrzuty sumienia, ze zaprosił Adama. Po tym jak wyszłas, wywalił go z domu. Ciężko mu się pogodzić z tym, że jego najlepszy przyjaciel z dzieciństwa bierze narkotyki i pożyczał mu pieniądze na nie.
-I tylko dlatego nie przyszedł?- spytałam Liama.
-Myśli, że nie chcesz go więcej widzieć za tą imprezę. Musisz z nim pogadac.
Postanowiłam sobie, że pojde do niego i z nim porozmawiam. Zawsze, gdy przychodziłam do willi One Direction każdego dnia, Lou nie było. Dzisiaj zadzwoniłam do Eleanorr i poprosiłam ją, żeby trzymała Lou w domu. Przebrałam się w wygodniejsze ubrania i zamówiłam taksówkę. Gdy dojechałam, szybkim krokiem doszłam do drzwi i nacisnełam na drzwonek. Otworzył mi Hazza. Pisnął i otworzył buzię.
-Cicho, muszę pogadać z Lou. Pozniej sie poprzytulamy.- powiedziałam cicho, mijajac chłopaka. W salonie zauważyłam Louisa z Liamem i Eleanor.
-Harry, kto przyszedł?- krzyknął Lou, odwracając głowę w strone drzwi.- Eleanor mówiłem ci już, że musze sie z kims spotkać? Jeśli nie, to teraz mówię. Pa.- pocałował swoją dziewczynę w usta i wstał.
-Chcę tylko pogadac.- powiedziałam, wchodząc do salonu.
Elen, Liam i Loczek w szybkim tempie opuścili pomieszczenie i poszli do kuchni.
-Nie jestem na ciebie obrażona za to, że zaprosiłes Adama na impreze.- usiadłam na kanapie obok niego.
-Ale gadałaś z nim, widziałas go. Wtedy jak nam wszystkim opowiadalas o nim, mówiłaś że go nie chcesz wiecej widzieć, że go nienawidzisz.- spuścił głowę.
-Tak, ale Lou zrozum, ze nie mam do ciebie pretensji o to. Przeciez nie wiedziałes co zrobił.
-Serio nie jestes na mnie wkurzona?- podniósł głowe i uśmiechnał się lekko.
Pokiwałam głową i go mocno przytuliłam.
-Przyjaciele?- powiedział, odsuwając się ode mnie.
-Jasne. Ale masz mi mówić o wszystkich miejscach gdzie schowałes marchewki. Tez lubię marchewki.- uśmiechnełam się szeroko.
-Ludzie, mamy dwóch marchewkowych potwórów.- wydarł się Hazza, wskakując na kanapę. Ze schodów zeszli Zayn i Niall z Holly.
-Widzę, że pogodziłas się z królem marchewek.- zaśmiał się blondyn.
-Od dziś ja jestem krolową marchewek. Mój ty królu- powiedziałam, ściskając mocno Lou. Popatrzył na mnie krzywo i głosno się zaśmiał. Eleanor, Liam, Niall i Holly wpadli do salonu i zaczeli nas przytulać. Pogawędziliśmy sobie jeszcze z godzinę i przypomniałam sobie o jutrzejszym powrocie do Hiszpani.
-Holly, spakowałas się?- szepnełam do przyjaciółki, siedzącej obok mnie.
-Jedziesz gdzies?- krzyknął blondyn. Sądziałam, ze nikt tego nie usłyszy.
-Jutro lecimy do Madrytu.- wyjaśniłam wszystkim.
-Co? Już mineło dwa tygodnie?- powiedział głośno Hazza. Skinełam głową i wpatrywałam się w smutne twarze przyjaciół.
-Ej mamy telefony i komputery. Będziemy w kontakcie.- powiedziałam z uśmiechem.
-Taa, a po trzech tygodniach coraz mniej bedzięmy się kontaktować, bo bedziemy miec ważniejsze sprawy.- odparł Liam
-Nie mówiłam wam jeszcze, ale ja tu zostaje chyba na stałe. Znalazłam dobra uczelnie, muszę tylko znależc mieszkanie i bede tutaj studiować.-rzekła Holly.
-To świetnie.- odparła Dan.
Spojrzałam na godzinę w telefonie i wstałam z kanapy.
-Musze lecieć, umówiłam się.- pożegnałam się ze wszystkimi i wyszłam z domu.
Z Tedem miałam spotkać się w kawiarni obok parku. Dojechałam tam taksówką. Kiedy zjawiłam się w kawiarni, Teda jeszcze niebyło. Usiadłam przy stoliku koło okna i spojrzałam na zagarek, który wisiał nad stolikiem. Równo o 13 do kawiarni wszedł ciemnioki blondyn. Podszedł do stolika, schylił się i pocałował mnie w policzek.
-Przepraszam za spóżnienie, ale mnie zatrzymali w pracy.- wyjaśnił Ted.
Opowiedziałam mu o wyjezdzie do Madrytu i zrobił smutna minkę.
-Zaczynają sie wakacje, nie możesz zostać?- zapytał.
-Pomyślę nad tym.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz